sobota, 7 lutego 2015

Rozdział 20.





Harry

Nie było najmniejszej szansy na wrócenie do domu w taką pogodę. W duchu liczyłem cały czas, że zaraz przestanie urywać kawałki mokrego nieba i zrzucać nam na głowy, ale nie było to możliwe tego wieczoru. Koło 19 zdjąłem biały fartuch i zacząłem przygotowywać się psychicznie na silny wiatr, targający moje włosy. Nie miałem ochoty wychodzić. Wracanie do pustego mieszkania wydawało się nie warte konfrontacji ze strugami deszczu. Miałem dość tego, że gdzieś nad nami cały czas wisiał cień pożegnania. Jakby to, że nie mamy cienia prywatności nie było wystarczającym utrudnieniem życia. Jedyna godzina kiedy mogliśmy nie myśleć o tym, że jesteśmy w budynku szpitala psychiatrycznego, miała zostać nam odebrana za miesiąc. I co wtedy? Nie chciałem myśleć o tym, co zrobię i jak będę się czuł, kiedy to się skończy. Nie mogłem do tego dopuścić i musiałem przekonać Zayna i wszystkich którzy staną nam na drodze, do wyprowadzenia go z tego pozbawionego życia miejsca. Stanąłem przed swoją szafką i zacząłem przeszukiwać kieszenie. Byłem pewien, że wkładałem pęk kluczy do kieszeni spodni, po prawej stronie. W pomieszczeniu znajdowało się kilku innych pracowników, a ja rozglądałem się z nadzieją, że klucze nagle pojawią się na podłodze, pomiędzy przechodzącymi obok osobami.
Poczułem dłoń na swoim ramieniu i gwałtownie odwracając się, napotkałem spojrzenie Edwards.

- Rozmawiałam z kierowniczką, nie ma szans żeby wypuścić z budynku kogokolwiek w taką pogodę. - westchnęła, jakby przewidywała to od pierwszych kropli deszczu. - Komunikacja sparaliżowana co najmniej od godziny. Wylał pobliski potok, nie dostaniesz się do miasta. Harry, przepraszam ale nie mogę pozwolić Ci wyjść.
- Ehm.. Więc co mam zrobić? - byłem zaskoczony, ale jednocześnie odczułem ulgę, że nie będę musiał spotykać się dziś z chłodnym wiatrem.
- Pielęgniarze z nocnej zmiany już rozkładają na górze dodatkowe materace, zorganizowaliśmy też kilka koców, wygląda na to, że dziś wszyscy śpimy w świetlicy. - posłała mi lekki uśmiech. - Dopiszę w protokole, że zostałeś po godzinach, może pozwolą Ci odejść weekend wcześniej. Idź na górę Styles.
- A Ty?
- Ja spędzę tę noc ze swoim bratem, we wschodnim skrzydle, nie szukaj mnie na sali.

Odeszła zostawiając mnie z myślą "wcale nie chcę odchodzić wcześniej". Po kręgosłupie przebiegł ten znajomy chłód niepokoju, którego nie znosiłem.

***

Nie wiem jak długo leżałem w bezruchu wpatrując się w błyskawice, ale byłem prawie pewien, że jestem jedyną przytomną osobą na sali. Twardy materac położony zaraz przy drzwiach nie dawał choćby pierwiastka komfortu, a cienki koc na pewno nie pomagał zasnąć. Ponad czterdziestu pielęgniarzy, wolontariuszy, ochroniarzy i innych pracowników zapełniło salę. Moje upośledzone poczucie bezpieczeństwa w obcym miejscu, kazało mi zająć pojedynczy materac jak najbliżej słabo oświetlonego korytarza, w razie gdybym potrzebował szybko się stąd ewakuować. Po raz pierwszy odkąd przekroczyłem mury budynku poczułem, że jest mi gorąco. Skupisko ciężko oddychających osób w średnim wieku sprawiło, że powietrze stało się ciężkie i wilgotne. Z każdą minutą, coraz bardziej poirytowany, przekręcałem się z boku na bok, modląc się, żeby ta noc dobiegła końca. W którymś momencie nie wytrzymałem narastającej w płucach duszności i zdjąłem koszulkę, odrzucając ją gdzieś na podłogę. Noc w psychiatryku. Mogę to odznaczyć z listy zupełnie niepotrzebnych rzeczy, które kiedyś, jako nastolatek planowałem zrobić.  Zacisnąłem powieki i skupiłem się na głębokim oddychaniu do tego stopnia, że prawie nie usłyszałem odgłosu przekręcanego klucza w zamku, dobiegającego z korytarza za moimi plecami. Miękkie, powolne kroki zupełnie obudziły moją świadomość. Kiedy przycichły, jakby zaraz za mną, odwróciłem się i prawie krzyknąłem z zaskoczenia. 

- Zayn? - szepnąłem mrugając gwałtownie. - Co Ty tutaj robisz?

Bez zastanowienia podniosłem koc do góry i obserwowałem jak ostrożnie przekroczył skrzypiący próg. Dotarł do materaca i ze skupioną minął, jak najmniej hałasując usiadł, później wpakował się pod koc. Cale moje ciało przebiegł dreszcz spowodowany jego bliskością. Uwielbiałem kiedy odwiedzało mnie to uczucie, jakby skóra stawała się lekka pod jego wpływem, kiedy pozwalał mi oddychać swoim zapachem. Jego ręce przyczepione do moich ramion, jakby trzymały się w desperacji. Blada poświata lamp z korytarza oświetliła jego twarz i poczułem nutę niepokoju kującą mnie w płucach. Jak mogłem nie zauważyć. Jego oczy były tak podkrążone i sine.. Wyglądał jakby nie spał kilka nocy z rzędu. Przejechałem palcami po wystających kościach bladego policzka, wywołując lekko wymuszony uśmiech. Postanowiłem zrzucić to na słabe światło i zmęczenie. Przecież nic się nie dzieje, prawda?

- Musisz być bardziej uważny. - wyszeptał prawie niesłyszalnie, wprost do mojego ucha - Wykradnięcie ci kluczy było banalnie proste.
- Zayn wiesz, że będziemy mieć obaj przejebane jeśli ktoś się zorientuje. - powiedziałem to, czując bardziej rozbawianie niż zdenerwowanie. - Musisz zaraz wracać do pokoju. I oddawaj mi klucze. Nie mogłem dostać się do szafki, żebyś widział wzrok woźnej kiedy prosiłem o zapasowe. Jestem pewien, że powie o tym Perrie.

Zabrałem z jego dłoni klucze, starając się nie narobić hałasu i włożyłem do kieszeni spodni. Oczywiście chciałbym żeby został na całą noc i mógłbym wtedy obejmować go tak jak teraz, uspokojony i pewny, że nie boi się i jest bezpieczny. Chciałbym żeby jego oddech na mojej odkrytej szyi usypiał mnie, a dłoń powoli sunącą w dół i w górę po jego plecach sprawiała, że coś dobrego mu się przyśni. Niestety to było niemożliwe i ta myśl sprawiła. że jeszcze szczelniej owinąłem nas kocem i przyciągnąłem go do siebie splatając nasze nogi.
W końcu duszące uczucie niepokoju zniknęło z mojego ciała, nie pozostawiając po sobie nawet wspomnienia. Leżeliśmy w ciszy przez kilka przyjemnie długich minut wsłuchując w szum deszczu bijącego o okiennice.

- Mogę Cię pocałować?

Nie musiał o to pytać. Przeniosłem swoją dłoń na tył jego szyi i przyciągając go do siebie połączyłem nasze usta wstrzymując oddech. Bo tak właśnie było z Zaynem. Wstrzymywałem oddech chcąc zatrzymać to co mieliśmy, spowolnić wskazówki zegara, nie musieć się od niego oddalać, bo dotyk jego warg na moich wydawał się najwłaściwszą rzeczą na tym chorym świecie.

- Myślisz że jest dla mnie jakaś nadzieja? - wyszeptał niepewnie po chwili.
- Zawsze. Nie ważne jakie błędy popełniłeś kiedyś. Nic z tego nie jest ważne. Liczy się to kim jesteś teraz i kim zamierzasz być. - przeciągnąłem palcami przez jego potargane włosy uśmiechając się, choć nie mógł mnie zobaczyć. - A ja pomogę Ci być najlepszą wersją Ciebie. Jeśli tylko chcesz. - Ty pomagasz mi w tym każdego dnia, dodałem w myślach.
- Wtedy w izolatce... - wspomnienie nieprzytomnego chłopaka sprawiło, że chciało mi się krzyczeć. - zdałem sobie sprawę, że nie tutaj powinienem być. Może.. Ja wiem, zrobiłem coś, czego nigdy sobie nie wybaczę, ale.. - Jego szept nagle jakby wyblakł i po dłuższej chwili ciszy pomyślałem, że nie podejmie tematu. - Harry, nie chcę tutaj zostać do końca życia. Jeśli znów zrobię coś co im się nie spodoba, co mi zrobią? Nie zniosę znów tego uczucia niemocy w swoich żyłach, a tutaj czuję zło codziennie. Jakbym nigdy już nie mógł niczego. Jakbym nie miał prawa do życia. Jakbym nie mógł oddychać. - zacisnął dłoń w pięść i uderzył lekko moje ramię.
- Zayn.. - zobaczyłem łzę spływającą po jego policzku i nachylając się pocałowałem to miejsce, czując w ustach słony smak. - Wiesz, że to nie prawda. Ty, Danielle, Cecilia.. nawet Ed, nie musicie tutaj być, jeśli wyzdrowiejecie, prawda? Ktoś was tutaj wsadził z takiego czy innego powodu, diagnozy.. Ale przecież wszystko można zmienić. Może gdybyśmy.. złożyli wniosek o wypuszczeniu Cię? - zacisnąłem ręce wokół niego jeszcze mocniej. - Może gdyby poddali Cię jakimś badaniom i stwierdzili, że.. nic Ci już nie jest i.. no nie wiem..
- Skąd wiesz, że nic mi nie jest.

W tych kilku wyszeptanych słowach poczułem coś, czego nie zobaczyłem w nim nigdy. Skąd wiedziałem? Zabił swoją rodzinę, nie był zdrowy. Czy ja jestem zdrowy, podejmując takie decyzje? Jestem zdrowy wybierając właśnie jego jako kotwicę swoich myśli? W tym momencie chciałem być głupi i ślepy, nie myśleć o konsekwencjach. Samolubnie go stąd wyprowadzić, zamknąć w uścisku na kanapie i nauczyć go na nowo życia. Taki kurs obrały moje wszystkie pragnienia i nie zamierzałem z tym walczyć, musiałem mieć jakiś cel.

- Danielle mówiła mi kiedyś - przerwał moje rozmyślania. - że nigdy nie chce wracać do życia poza murami szpitala. Mówiła, że tutaj jest bezpiecznie i już się nie boi. - jego oczy zaświeciły wraz z błyskawicą przecinającą niebo. - Ja się boję. Cały czas. Czuję się niepewnie, nie chcę przebywać z tymi ludźmi, oni mnie duszą, wszystko mnie dusi, oprócz Ciebie..
- Obiecuję. - pocałowałem go w czoło i przyciągnąłem najbliżej siebie jak tylko mogłem. - Kiedyś zapomnisz, że w ogóle tutaj byłeś.

Wraz z upływem czasu deszcz coraz słabiej uderzał o szyby świetlicy. Jakby z każdą godziną ubywało mu siły i zapału żeby dostać się do środka. Od kilkunastu minut.. A może minęła już godzina. Nie odezwaliśmy się ani słowem. Wiedziałem że powinien już pójść zanim ktoś zorientuje się, że nie ma go w pokoju ale... Bałem się uczucia samotności, nie chciałem żeby zniknęło jego ciepło. Kiedy tak wsłuchiwałem się w słabnący deszcz poczułem jak stopniowo senność zaciska wokół mnie palce. Byłem pewien, że Zayn już zasnął bo od jakiegoś czasu jego oddech na moich obojczykach stał się miarowy i głęboki. Kiedy postanowiłem oddać się ciemności całkowicie usłyszałem wypowiadane prawie niesłyszalnym szeptem swoje imię. Mruknąłem ciche 'Hm?' w odpowiedzi, pewny że już śnię.

- Chyba Cię Kocham.

Pod powiekami ujrzałem jeszcze ostatni błysk pioruna i pozwoliłem sobie odpłynąć.

***

Louis.

Wiedziałem, że skazałem się na ból w momencie, w którym przekroczyłem próg ośrodka. Byłem zdenerwowany przy recepcji, kiedy żegnałem się z Niallem i Eleanor. Telefon, plecak, kolczyki, zegarek, buty. Trzęsłem się, gdy kazali mi oddać wszystkie swoje rzeczy na tygodniowe przechowanie, rozebrali do naga i jakbym nie był już wystarczająco potraktowany jak śmieć, rzucili w twarz wiązaną po bokach szmatą z poliestru, która ledwo zakrywała mi jaja. Tygodniowa izolatka. Te słowa brzmiały jak wyrok. Nie wiedziałem co mnie czeka, nigdy nie googlowałem "odwyk" ani nic z tych rzeczy. Byłem jednak pewien, że wpędziłem się w piekło. Kiedy zamykali za mną drzwi do najbielszego pokoju na ziemi w głowie miałem tylko jedną myśl, która miała mnie niszczyć przez cały cholerny tydzień. Muszę coś wziąć bo zwariuję. 

Chodziłem w kółko od długiego czasu, właściwie bez celu obijając się o białe ściany. W co ja się wpakowałem. Zorientowałem się, że zdrapałem przedramiona do krwi dopiero kiedy odbiła się ona plamą w miejscu którego właśnie dotknąłem. Dlaczego? 
Dlaczego wszystko spierdoliłem i nie ma go tutaj ze mną. Nie. Dlaczego ja muszę tu być, a nie z nim. Czego potrzebowałem w życiu, co było warte stracenia go? Ale to dobrze, nie musi teraz patrzeć na to wszystko i nigdy już nie będzie musiał. Nie wiem w którym momencie upadłem i zacząłem płakać.

Leżałem na swoim pojedynczym łóżku wpatrując się w najbielszy sufit jaki widziałem w swoim życiu, myśląc zupełnie o wszystkim. Jakby nagle moje myśli zmieniły się w irytujące stworzonka z megafonami i zaczęły wykrzykiwać w moją stronę każdą rzecz o jakiej chciałem zapomnieć. Najgorsze uczucie na świecie, kiedy twój własny mózg nie chce się zamknąć. Ból głowy nasilił się do tego stopnia, że czułem żyły pulsujące na swoich skroniach. Chciałem złapać się za nie i zacząć krzyczeć ale.. nie miałem siły poruszyć nawet małym palcem. Jakby uleciało ze mnie całe życie i szczęście, nie pozostawiając nawet pożegnalnego listu. Zastąpiło je wyczerpanie i smutek pozbawiony łez.

Minęło kilka dni. Może nie, tylko godzin, lub minut. Nie wiem, równocześnie mogła to być jedna sekunda. Miałem wrażenie, że wycinano mi z głowy kawałki świadomości. Ktoś był w tym pomieszczeniu, czułem czyiś dotyk, słyszałem słowa, coś się działo. Nie wiem co.
Ból nie był już uczuciem, bardziej stanem w który wpadło moje ciało i nie miałem cienia nadziei, że kiedykolwiek z niego wyjdzie. Mógłbym przysiąc, że mogę poczuć niewygodną obecność każdej kości w swoim ciele, każdej żyły, mięśnia. Wiedziałem też, że jedyne co mogłoby mnie teraz uratować. to igła wprost w zgięcie łokcia lewej ręki wypełniona trucizną, którą uwielbiałem. Niestety była to też najbardziej nieosiągalna w tej chwili wybawicielka. Pozostało cierpieć dalej. 

Piątego dnia przyszła do mnie kobieta z maską na twarzy. A może po prostu tak wyglądała. Krzywiła się do mnie jakbym zrobił coś jej dziecku, którego pewnie nigdy nie będzie mieć, bo była na to zbyt brzydka. Tak na prawdę tego nie wiedziałem, bo nie otworzyłem nawet oczu. Bredziła coś o smrodzie, o tym że nie tknąłem jedzenia. Podejrzewała nawet że nie żyję. Musiałem zaskoczyć ją przeciągłym krzykiem, kiedy gwałtownie podniosła mnie do pionu wraz z łysym osiłkiem. W głowie zawirowało mi do tego stopnia, że nie mogłem utrzymać się na nogach. Chyba zawlekli mnie do łazienki. Woda na mojej skórze wydawała się mieć inną konsystencję niż kiedyś, wydawała się mieć zapach i nie byłem pewien czy w ogóle była wodą. Zamykanie i otwieranie oczu nie wychodziło mi za dobrze.

Przez wszystkie te dni światło nie gasło, to było jeszcze trudniejsze w rozpoznawaniu kiedy się kończą. Ta sama pielęgniarka, która zmusiła mnie do poruszenia się z miejsca wczoraj siedziała teraz na przeciwko mnie i wciskając mi łyżkę w dłoń mówiła żebym jadł. Desperacko próbując zapełnić pustkę w sobie która zżerała mnie od środka zatopiłem ją w talerzu czegoś zupo-podobnego, mającego smak soli. Zajęło chwilę zanim pochłonąłem cały talerz, a kobieta mnie za to pochwaliła, jak w przedszkolu. Wtedy zdałem sobie sprawę, że to nie jedzenia potrzebowałem do wypełnienia w sobie ssącej przestrzeni. Z salwą dreszczy zwymiotowałem na stół. Mam nadzieję, że też na pielęgniarkę. Byłem aż tak słaby? 

Drżący każdy nerw, tępy ból, ogłuszające dźwięki, rozpływający się obraz... Uczucie niewyobrażalnej paniki i desperacji o każdy oddech.
Nagle jakby wszystko odchodziło. Po raz pierwszy od wieczności miałem w głowie pustkę i to było najcudowniejsze uczucie na świecie. Dźwięk ciszy przemieszany z powolnym biciem własnego serca prawie pomógł mi zasnąć. Drżałem z zimna przez resztę dnia, jakby to nigdy nie miało się skończyć. Otępienie zawładnęło mną na tyle, że prawie nie zauważyłem kiedy drzwi otworzyły się ponownie. Włożyłem całą swoją siłę w podniesienie się do pozycji siedzącej i nie zwymiotowanie ponownie. Suchość w ustach przyćmiła mnie zaciskając mój podrażniony przełyk. Wtedy usłyszałem "Najgorsze za Tobą, możesz wracać do żywych Louis". Chyba nawet westchnąłem z ulgą. 

___________________________________________________________

Powinnam się tłumaczyć, że trwało to tak długo i nie jest wystarczająco dobre?

ZAWIESZAM TO OPOWIADANIE na czas nieokreślony.

Tak, z tego z pewnością powinnam się wytłumaczyć.
Piszę, staram się, myślę o tym, często zarywam noce, kasuję wszystko i piszę od nowa, żeby było jak najlepiej.
Publikując poprzedni rozdział byłam cholernie z siebie zadowolona. Nie wiem, może tylko dla mnie był on ważny, wyjątkowy, dobry. Czekałam z niecierpliwością na jakiekolwiek reakcje z waszej strony, jakby nie patrzeć piszę to dla was. Gdybym chciała pisać dla siebie i nie znać opinii innych, pewnie nigdy nie założyłabym tego bloga, ale jednak to zrobiłam, oczekując.. sama nie wiem czego.
Początki były bardzo dobre, dużo komentarzy, dużo wyświetleń, nawet zanim zaczęłam publikować 'właściwe rozdziały'. Teraz nie ma nic z tych rzeczy. I nawet nie czuję już tej historii.
Widząc na innych blogach "Nie dodam kolejnego dopóki nie będzie xx komentarzy" myślałam sobie, co za pojebane laski, zależy im tylko na liczbie kom. Dopóki nie zaczęłam pisać sama.
O co mi chodzi?
Na liście informowanych mam usery 40+ osób, pod ostatnim rozdziałem, po miesiącu uzbierało się zaledwie 8 komentarzy. Gdzie są wszyscy? Rozumiem, ja też nie zawsze komentuje ff które czytam, ale to nie jest pierwszy raz i nie podjęłam tej decyzji na podstawie ostatniego rozdziału.
Wiem, nie jestem osobą która trzyma się jakichkolwiek terminów, rozdział jest, kiedy czuję że napisałam coś, co chcę opublikować. Nie chciałam nigdy pisać na czas, a ostatnio jedyne co otrzymuję z waszej strony to pretensje, że za długo czekacie.
Powiem jedno: ja też czekam. Zawsze czekam na wasze opinie, zawsze zastanawiam się nad każdym najmniejszym pomysłem który pozostawicie, zawsze poprawiam co wam się nie podoba i uwielbiam czytać miłe słowa. Jeśli nie ma żadnej z tych rzeczy, po co mam pisać? Dla kogo? Nawet nie mam już pewności, czy kogokolwiek to na prawdę interesuje.

Dziękuję osobom które kiedykolwiek wysiliły się na coś więcej niż "omg jakie to fajne asdfghjhgf <3"

Podsumowując. Opowiadanie jest zawieszone na czas nieokreślony z powodu drastycznego spadku zainteresowania nim z waszej strony. Może stało się nudne, może nie jestem dobra w tym co robię, nie wiem. Na pewno je zakończę. Od was zależy kiedy i jak.

+ standardowo, jeśli interesuje Cię kolejny rozdział, chcesz wiedzieć kiedy opowiadanie będzie kontynuowane, zostaw nazwę tt w komentarzu.

Do osób które jadą na koncert Eda : WIDZIMY SIĘ ZA TYDZIEŃ ♥

40 komentarzy:

  1. Błagam nie zawieszaj bloga. Cały miesiąc czuwałam i sprawdzałam tt i blogspota z nadzieję na kolejny rozdział. I to wszystko tylko po to, żeby dowiedzieć się, że zawieszasz bloga? Większość opowiadań które zaczynałam czytać i które strasznie mi się podobały zostały zawieszone, z notką że to nie koniec i że jak autorzy tych opowiadań znajdą wenę, czas, itp. to kontynuują. Czekam rok, półtora i nic. Nagle pojawiała się notka że jednak nie będzie kończone. Ja to rozumiem, że ktoś stracił zapał czy wenę ale nie chce żeby przez głupie komentarze (a raczej ich brak) zostało zawieszone moje ulubione opowiadanie. Więc błagam przemyśl to jeszcze raz, nawet jeśli rozdziały byłyby dodawane raz w miesiącu to i tak byłoby dobrze, bo czasem warto pisać tylko dla jednego wiernego czytelnika niż dla dziesięciu którzy to czytają a jednocześnie narzekają na karzdy drobny szczegół. Niewiem czy zastanowisz się nad tymi słowami czy po prostu je olejesz myśląc sobie, że to tylko głupia nastolatka. Ale powiem ci jeszcze jedno ta "głupia nastolatka" jest twoja wierną fanką i wyobrażam sobie żeby nie było tego ff. To by było na tyle mam nadzieję, że mnie nie wyśmiejesz.
    Twoja wierna na zawsze, głupia nastoletnia :) fanka @234nata ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tam miało być i NIE wyobrażam sobie żeby nie było tego ff. Przepraszam za błąd.

      Twoja wierna na zawsze, głupia nastoletnia :) fanka @234nata ;)

      Usuń
  2. Chciałam tylko powiedzieć, że ten ff jest moim ulubionym ff z Zarrym jaki kiedykolwiek czytałam. Jeśli go zawiesisz to będę bardzo smutna, ale cóż to twoja decyzja prawda? Co do rozdziału to punkt widzenia Harry'ego podobał mi się bardzo! Uwielbiam takie słodkie momenty, moje serce wtedy szaleje. x @awmylarry

    OdpowiedzUsuń
  3. No coz... Przyznaje sie, ze nigdy nie komentowalam tego bloga, bo nie naleze do osob, ktore komentuja jakiekolwiek opowiadania. Tym razem zmusilam sie jednak by cos wyskrobac, bo mam nadzieje ze moze jednak zmienisz zdanie, najdzie cie wena i nie zawiesisz opowiadania. Tym bardziej, ze to jedyne polskie opowiadanie o Zarry'm, ktore nadal trwa i czyta sie je z przyjemnoscia. Nawet zignorowalam to, ze jest Larry, a o nich nie znosze czytac. Wymyslilasz bardzo ciekawa fabule i wrecz nie moge sie doczekac az Harry znajdzie sposob by wyciagnac Zayna z tego psychiatryka. No i ciesze sie, ze Louis powoli wraca do normalnosci, ale mam nadzieje, ze nie namiesza miedzy Zarry'm(bo jak dla mnie miedzy nimi moglby byc caly czas fluff, uwielbiam go). Zdaje sobie sprawe, ze innym czytelnikom moze sie to nie podobac wiec pewnie jak juz znajdziesz wene to zrobisz jakas drame, ale mam nadzieje ze nie skonczy sie ona Larry'm. A tym bardziej nie skonczy sie tak cale opowiadanie. No coz... Pozostaje mi tylko zyczyc ci duzo weny i czekac na informacje, ze jednak nie zawieszasz tego opowiadania.

    @MUFCastrawn

    OdpowiedzUsuń
  4. Ej no, nie możesz zawiesić tego opowiadania. Jest zbyt cudowne, nie wyobrażam sobie, żeby go nie było. To najlepsze ff jakie kiedykolwiek czytałam, nie możesz mi tego zrobić, halo. Nie wiem czemu tak mało osób komentuje, być moze są na to za leniwi, ale błagam Cię, nie zawieszaj z tego powodu. Jeśli chcesz mieć więcej komentarzy to może postaraj się, żeby więcej oaób wiedziało o tym ff? Jakiś spam na tt? No nie wiem, cokolwiek. Zrobisz co chcesz, ale ja jednak mam nadzieję, że przemyślisz to jeszcze raz i jednak nas nie zostawisz.
    Co do rozdziału... Co tu wiele mówić, jak zawsze cudowny. Perspektywa Harry'ego... perfekcja, kocham takie słodkie chwile aw. Trochę szkoda mi Lou, ale dobrze że powoli wraca do normalności. Mam tylko nadzieję, że nie namiesza nic między Harry'm i Zaynem haha.
    Tak na koniec chcę tylko powiedzieć, że bardzo Ci dziękuję, że znów mnie znalazłaś, mimo że znów nie poinformowałam o zmianie usera. Znów mi to z głowy wyleciało, bo miałam trochę zamieszania związanego z tą zmianą. Poza tym tak glupio mi co chwile pisać, że zmieniłam user haha.

    Tak więc mam nadzieję, że może dostanę informację, że jednak nie zawieszasz. A jeśli nie to pamiętaj, że będę czekać aż wrócisz, nie ważne ile. Chcę się dowiedzieć jak to się skończy :)

    @idealcal (wcześniej fabrookslut hah jeszcze raz wybacz)

    OdpowiedzUsuń
  5. uhh...czemu mi to robisz? To opowiadanie jest naprawdę fantastyczne. Tak dobrego ff o Zarrym nigdy nie czytałam i zawsze z niecierpliwością czekałam na kolejny rozdział. Ta historia jest inna, wyjątkowa, a przede wszystkim genialnie napisana. Może kiedyś zrobiłabyś z tego książkę?
    Rozumiem jednak twoja decyzję. Sama pisałam kiedyś ff i wiem jak to jest, kiedy pod rodziłem pojawia się krótki komentarz typu "super" czy "zajebiste" i sama wkurzałam się, kiedy zamiast komentarza, było to głupie pytanie "kiedy nn?"
    Będę czekać na następny rozdział chociażby do śmierci. Życzę ci duuuuużo weny no i wspaniałej zabawy na Edzie :*
    Trzymaj się ciepło
    xoxo

    OdpowiedzUsuń
  6. Przykro mi, że chcesz zawiesić to opowiadanie, bo jest ono tym, na które co sobote/ niedziele czekałam. Było też takim wyznacznikiem czasu....O jeszcze dwa dni i YEAF ". Jedno z moich ulubionych ff o Zarrym...nie chce Cię do niczego zmuszać, ale...może jednak nie zawiesisz?
    Co do tego rozdziału. Matko jaki ojaki on był jaki on był cudowny! Jeden z lepszych rozdziałów! Bardzo mi się podobało szczególnie ten moment kiedy leżeli razem i rozmawiali. Troche się boje co z nimi dalej będzie...czy Harry wyciągnie Zayna...Co będzie z Louisem.
    Trzymaj się Miś i weny życzę
    Twój odwieczny stalker " ✌Ssij Ciperki✌ "

    OdpowiedzUsuń
  7. Mam nadzieję, że już niedługo napiszesz kolejny rozdział. Opowiadanie jest wciągające i po przeczytaniu pierwszego rozdziału uzależnia. Tak więc mam nadzieję, że dasz szansę tym co nie piszą komentarzy, bo są zbyt leniwi na przeczytanie następnego rozdziału. Nie poddawaj

    OdpowiedzUsuń
  8. Mam nadzieję, że już niedługo napiszesz kolejny rozdział. Kocham jak piszesz ♥ Pamiętaj o tym xx @direction00069

    OdpowiedzUsuń
  9. Przykro mi, że zawieszasz to opowiadanie, ale nie mam do ciebie pretensji. Mam nadzieję, że niedługo poznamy dalszą część historii Harry'ego, Zayn'a, no i Louis'a :)
    Jeszcze tylko muszę powiedzieć: to jak Zayn powiedział do H. "Chyba Cię Kocham." OMG *.*
    Kocham Cię, Zosia :) x

    ~ @zosia_official

    OdpowiedzUsuń
  10. Proszę nie zawieszaj tego ff :) jest to mój ulubiony zawsze sie w nim coś dzieje. Co dziennie sprawdzam czy jest nowy rozdział xD inni nie komentują bo może nie chcą albo nie mają czasu ;D błagam nie zawieszaj :3 a rozdział jest świetny *.*

    OdpowiedzUsuń
  11. proszę nie rób tego ;c
    kocham to całym sercem,
    uwielbiam jak piszesz,
    proszę wytrzymaj skarbie i
    dokończ dla tych osób
    które są z tobą do końca,
    czkam z niecierpliwością i
    będę tylko czekać na
    poinformowanie o kolejnym
    jeju a ten rozdział cudo ;33
    i te słowa Chyba Cię Kocham
    *_______* a lou mam nadzieję
    że wyjdzie z tego ;3
    pozdrawiam miś <333
    @nxd69

    OdpowiedzUsuń
  12. Dziewczyno masz wielki talent. To jest jedyne opowidanie o Zarrym jakie czytam ponieważ ma sens i trzyma się kupy. Nigdy nie komentuje tego co przeczytam bo po prostu nie wiem co napisać a raczej zwykłe napisanie "wow...świetny" nie wystraczy. A to opowiadanie jest po prostu cudowne *.* Czekając na ten rozdział przeczytałam wdzystkie po 4 razy od początku i codziennie sprawdzałam czy ne opublikowałaś kolejnego rozdziału. Nie zawieszaj tego opowiadania bo nie wytrzymam z ciekawości. Jesteś cudowna, czekam na kolejny zajebisty do granic możliwości (jak z resztą każdy który dodałaś xd) rozdział, trzymaj się kochana! /Pióro

    OdpowiedzUsuń
  13. o matko. zawieszenie? chcialabym zebys tego nie robila ale coz, chyba to nic nie da... pozostaje mi tylko sie z tym zgodzic i czekac az odwiesisz bloga prawda? x
    Rozdzial jest dobry, naprawde. Mysle ze troche za bardzo krytykujesz swoje rozdzialy. Jak dla mnie widac ze wlozylas w ten rozial (jak i cale opowiadanie) naprawde duzo trudu i pracy.
    Milo mi sie czytalo, ten moment w ktorym Zayn przyszedl na swietlice do Harry'ego, jak mu powiedzial jak sie czuje w tym osrodku, ze nie chce tam byc, to bylo naprawde fajne :)
    i w sumie ta czesc z Lou mi sie tez podoba, chociaz w dawniejszych rozdzialach tego nie lubilam...
    Chce zebys wiedziala ze kazdy moj komentarz na tym blogu byl szczery, naprawde lubie te opowiadanie, wedlug mnie jest swietne xx
    Mam nadzieje ze nie zawiesisz bloga na bardzo dlugi okres albo co gorsza zakonczysz go bez dokonczenia, kiedy bedziesz czula ze chcesz do niego wrocic to po prostu wroc, ja bede czekac :) xx

    OdpowiedzUsuń
  14. Hej. Naprawde mnie zaskoczylas ta wiadomoscia. Nie ukrywam ze to opowiadanie naprawde mnie wzruszylo. Masz ogromny talent. Kurcze nie wiem co powiedziec... tamte kom nad takie szczere i wgl. Po prostu poczekam na nastepny, mam nadzieje ze nie dlugo. Kocham to <3 Czekam.~WeRa <3

    OdpowiedzUsuń
  15. Przyznaje sie, nigdy nie komentowalam, bo po prostu mi to nie wychodzi i przepraszam cie najmocniej, ale nadal nie bede tego robila, chyba ze mnie do tego zmusisz, bo nie mam w zwyczaju pisac rzeczy typu 'omg afdjhfyvdhchdbdx', a tylko tyle przychodzi mi do glowy po kazdym rozdziale tego ff. Nie,nie mam zadnych uwag, do zadnego rozdzialu nie mialam, ale jak bede miala, to napisze. YEAF jest jednym z moich ulubionych opowiadan i jednym z tych ktorych nie komentuje, bo nie widze potrzeby wylewania zbednego fluffu, ale wiedz, ze czytam wszystkie rozdzialy i kazdym zachwycam sie tak samo, i ze jest taka jedna cicha,lekko anonimowa czytelniczka, ktora nie komentuje (pieprzona outsiderka XD), ale zawsze jest ;)

    OdpowiedzUsuń
  16. Nie umiwm pisac kamentazy ale mam nadzieje ze nie glugo znow zajze tu i zobacze kolejny wspanialy rozdzial<3

    OdpowiedzUsuń
  17. Zaczelam czytać to opowiadanie dzisiaj, i skończyłam na tym rozdziale... Czytam notkę i takie ZAWIESZONE? ALE JAK?!
    Serio. Nie czytałam dawno tak dobrego ff. Mam nadzieje, ze juz niedługo znowu zaczniesz pisać, bo chyba uschne, jak nie dowiem się co się dzieje z Louisem :'(

    OdpowiedzUsuń
  18. Z góry przepraszam, że dopiero piszę komemtarz ale jakoś od końca stycznia przestałam codzień wchodzić na twojego bloga, bo myślałam, że już z tym skończyłaś. Bardzo cieszę się, że jednak się pomyliłam, bo twój blog jest dla mnie naprawdę wyjątkowy i... ważny. Już od pierwszego rozdziału go pokochałam, i muszę przyznać, że masz do tego wielki talent. Szkoda, że zawieszasz opowiadanie, ale będe z niecierpliwością czekać aż wrócisz i napiszesz kolejny rozdział. Jestem w stanie powiedzieć, że to jedno z najlepszych ff jakie czytałam i bardzo ci za to dziękuję.

    OdpowiedzUsuń
  19. Znalazłam to opowiadanie wczoraj i się zakochałam!!

    OdpowiedzUsuń
  20. OMG!!!! Kocham to! O Boze nie wiem co powiedziec. Czekam na nastepny

    OdpowiedzUsuń
  21. Dorze więc napiszę że rozumiem cię bo sama kiedyś pisałam. Natknęłam się na twoje fanfiction dzisiaj dosłownie jakieś pięć minut temu. Nie mam zielonego pojęcia o poprzednich rozdziałach bo zwykle czytam ostatni i przekonuję się czy jest dobre a tutaj widzę bardzo dobre opowiadanie. I oczywiście masz racje, że piszesz i oczekujesz iż ktoś to doceni bo sama tego szukałam u swoich czytelników. I mogę ci przyrzec, że to ff będzie kolekcją dobrych historii. Podoba mi się i to niezwykle, doceniam twoją pracę bo musisz się nieźle napracować by stworzyć coś co inni ludzie będą spijać ze stron z uwielbieniem.
    Pozdrawiam x x

    OdpowiedzUsuń
  22. boże, to opowiadanie wywołało we mnie podobne emocje co youngloovers.blogspot.com ( moze znasz, a jak nie to zajrzyj) bardzo twoje opowiadanie mną ruszyło !!! nie mogę wydobyć z siebie wielu słów, zabiłaś mnie tą historią! czekam na rozwinięcie

    OdpowiedzUsuń
  23. Heyy. To co powiedziałaś mną wstrząsneło "(... Czekałam z niecierpliwością na jakiekolwiek reakcje z waszej strony, jakby nie patrzeć piszę to dla was. Gdybym chciała pisać dla siebie i nie znać opinii innych, pewnie nigdy nie założyłabym tego bloga, ale jednak to zrobiłam, oczekując.. sama nie wiem czego.
    Początki były bardzo dobre, dużo komentarzy, dużo wyświetleń, nawet zanim zaczęłam publikować 'właściwe rozdziały'. Teraz nie ma nic z tych rzeczy. I nawet nie czuję już tej historii.(...)" Wiesz ja wychodzę z założenia, że "ja nie pisze dla Was, ja pisze głównie dla siebie. Jeśli jakimś pokręconym fartem podaba Ci się to co ja piszę to się bardzo cieszę. A jeśli masz jakiś fajny pomysł chętnie się zastanowię na wprowadzenie go do opowiadania. Również chętnie przyjmę krytykę, lecz tylko taką uzasadnioną i TYLKO taką, a nuż widelec się poprawie? Albo będę się starała?" Miałam wiele blogów,wiele napisałam i piszę. I uwierz gdyby znalazła się chociaż jedna osoba, której by się podobało co robię to dla mnie by było wystarczającą motywacją, nie mówią już o trzech, ośmiu czy czterdziestu osób. Bo w gruncie rzeczy komentarz typu "kiedy następna notka?" Lub " dlaczego tak długo nie dodajesz?" Jest przejawem, że to co piszesz jest fajne i, że ludzie chcą więcej. Owszem super jest usłyszeć miłe słowa i coś więcej niż to co przed chwilą wymieniłam lecz czy tu naprawde o to chodzi? Jeśli nie czujesz już tego opowiadania i prosto/prawdę mówiąc męczysz się pisząc- To po prostu tego nie rób. Ja i z pewnością wiele osób będą nad tym ubolewać, lecz jakoś przeżyjemy. To ty masz czerpać najwięcej radości z tego co piszesz, a nie z tego co ludzie o tym sądzą. Moim zdaniem i pewnie nie tylko moim masz wielki talent i szkoda byłoby go marnować, może jak nie ten to inny blog? Ta historia jest świetna, nie jest banalna ani nudna, wręcz nie można doczekać się rozwiązania." Może inni się mylą i Zayn nie zabił? Albo ktoś go wrobił? Co z lou? Da sobie znowu rade z nałogiem? Teraz może być to trudne bo nie przy nim Harrego, ale może właśnie ktoś mu pomoże? Może się zakocha? A Harry? Znajdzie sposób aby wyciągnąć Zayna? Ale czy tego tak naprawde chce?" Takich pytań są tysiące, a przynajmniej zbliżona liczba :D. Ten blog jest jednym z najlepszych, które czytałam, a naprawdę czytałam ich duuuużo. Mam nadzieję, że choć trochę z/rozumiesz to co chciałam Ci przekazać i, że weźmiesz sobie moje słowa do serca. Pozdrawiam i życzę dużo weny, a znią jak to mówią różnie bywa. Twoja Wierna Fanka M.

    OdpowiedzUsuń
  24. Pozdrwiam, Sandra :)

    http://samcix.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  25. Jakiś czas temu na tt wysłałaś mi linka do tego opowiadania. Gdy tylko zobaczyłam, że jest o zarrym odrazru dodałam go je do moich zakładek, mimo że od ponad roku nic już nie czytałam. Zwlekałam z przeczytaniem go przez brak czasu, ale wczoraj, po pierwszym rozdziale wiedziałam że to bedzie moje ulubione ff i że nic nie będzie ważniejsze niż nowe rozdziały. Nawet nie masz pojęcia jak bardzo zawiodłam się kiedy zobaczyłam, że zawieszasz bloga, ale rozumiem Cię. Sama pisałam kiedyś opowiadanie i wiem jak brak komentarzy odbiera chęci do pisania. Mam nadzieje, że jednak szybko do nas wrócisz z nowymi pomysłami i nową energią :)

    Pozdrawiam x
    @fuckedbyharreh

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. przepraszam za błedy i chaos wypowiedzi ale komentuje pod wpływem emocji

      Usuń
  26. Znalazłam tego bloga około pierwszej w nocy i choć byłam tak wykończona, że z chęcią położyłabym się i nie wstała przez kolejne 16 godzin, po prostu musiałam go przeczytać. Widać ile wkładasz pracy w każdy rozdział i jak dokładnie analizujesz sytuacje. Piszesz tak realistycznie, że w pewnych momentach czuję się jakbym była obok nich. I to dzięki twojej magii obudziłam się dopiero na obiad haha.Wracając do opowiadania fabuła jest oryginalna i naprawdę bardzo miło czyta się twoją realizacje tego pomysłu. Z rozdziału na rozdział jestem coraz bardziej zaintrygowana Zaynem i jego relacji z Harrym. Mogę nawet użyć stwierdzenia, że to opowiadanie mnie pochłonęło i naprawdę dałabym wiele, żeby czytać je dalej i dowiedzieć się jak potoczy się ich historia. Jeżeli moje słowa w jakimś stopniu na Ciebie wpłynęły proszę daj znać.
    @givemefivenow

    OdpowiedzUsuń
  27. Hej. Proszę cię, nie zawieszaj tego bloga. Może nie czytam go od samego założenia, ale mimo wszystko zauroczylam się w nim. Warto choćby dla kilku osób tworzyć coś takiego. Coś co jest pełne przeróżnych uczuć.. od bólu, niespełnioych marzeń, trudnych sytuacji życiowych, gdy ma się tak mało bliskich i tylko oni są dla Ciebie wsparciem, i miłości.. To naprawdę piękne opowiadanie, proszę pisz dalej, dla mnie, dla nas.

    OdpowiedzUsuń
  28. Świetny rozdział, u mnie pojawił się rozdział 2 zapraszam http://fast-and-hard.blogspot.de/?zx=f926712bcd2e6230

    OdpowiedzUsuń
  29. Szanowna Autorko,
    ja, od wczoraj skromny czytelnik Twego bloga, zwracam się z uprzejmą prośbą/błagalnym lamentem o reaktywację Your Eyes Are Frozen.
    Dobra, dosyć tego patosu, mam nadzieję, że Cię w żaden sposób nie zniechęciłam do czytania mojego komentarza. :D (Chociaż dobra, chuj, nie wiem o co mi chodzi, nanaa) xD Wczoraj strasznie ziewałam i padnięta planowałam położyć się nyny, kiedy przeglądałam spis ff i w ten oto sposób koło 22 znalazłam się na Twoim blogu i zaczęłam czytać. Chociaż nie, "czytanie" to nieodpowiednie słowo. Ja pochłonęłam Twoje opowiadanie choć początkowo... Cóż, przyznam otwarcie i bez bicia, że nie spodobał mi się związek Louisa i Harry'ego. *podłoga w klubowej toalecie #soromantic* I cieszę się, że się w końcu rozstali, a jeśli chodzi o Zayna... JEŚLI OKAŻE SIĘ, ŻE JEST PSYCHOPATOM, KTÓRY ZABIJE PO WYJŚCIU HARRY'EGO I LOUISA/KOGOKOLWIEK TO CIĘ ZNISZCZĘ :< Powiedziałabym, że wiem, gdzie mieszkasz, ale.... Nie mogę :D
    Ten rozdział... Nie potrafię znaleźć do niego słów. Ale wiedz, że jak przeczytałam "Chyba Cię kocham" to zaczęłam piszczeć i biegać po pokoju, udając samolocik. xD I tak, ja mam 19 lat :D
    Kochamy Twoje FF. Proszę, reaktywuj je :)
    Tajemnicza K :D

    OdpowiedzUsuń
  30. Specjalnie dla Ciebie założyłam TT, proszę o informację w związku z nn. :)
    comeasyouarexx_
    K.

    OdpowiedzUsuń
  31. Przeczytałam całe Twoje opowiadanie i BŁAGAM WRÓĆ.
    Rozumiem Twoją decyzję, też się nad tym zastanawiałam/zastanawiam. Na początku nie jest tak trudno, jak mogłoby się wydawać, lecz później z 16 komentarzy robi się 6 a ty nie wiesz co się stało czy to twoja wina...
    Ja tu jestem i czekam na Ciebie :) jeśli znajdziesz chwilkę to wpadnij do mnie :)
    Czekam i pozdrawiam :*

    OdpowiedzUsuń
  32. niestety nie jestem mistrzynią w pisaniu długich komentarzy. powiem tylko, że żałuję iż zostawiam Cię i tego bloga na tak długo. wracam jak syn marnotrwany lol, nevermind
    akcja się rozkręca, zayn się otwiera, harry hm, jakby nabiera coraz więcej pewności że chce go wyciągnąć... zastanawiam się jak to wszyscy się skończy.
    mam nadzieję że niedługo znów ruszysz z tym blogiem, bo już nie mogę się doczekać dalszych części
    miłego x

    OdpowiedzUsuń
  33. Proszę dodaj nowy rozdział! Minęło juz 9 miesięcy

    OdpowiedzUsuń
  34. Czekam na kolejny rozdział ! <3

    I nominowalam ciebie do Liebster Awards Blog <3. Tutaj masz link : http://cher-lloyd-and-one-direction.blogspot.co.uk/2015/11/liebster-awards-blog.html

    OdpowiedzUsuń
  35. Żałuję, że dopiero teraz odkryłam tego bloga i i mogłam cie w żaden sposób powstrzymać, żebyś nie zawieszala tego cuda, kiedy poczułam, że potrzebuje wiedzieć co się będzie działo z bohaterami. Jak bardzo Lou zdąży ponownie namieszać w życiu harrego. Zdecydowanie będzie mi tego brakować, dlatego mam nadzieje, ze któregoś dnia wejdziesz na tego bloga i zobaczysz, że nie był obojętny dla czytelników. Pozdrawiam i liczę na powrót z wiekiem bum <3

    OdpowiedzUsuń
  36. @sadgurlpl
    dziewczyno!! dzisiaj w nocy szukałam czegoś dobrego. Znalazłam ciebie. Czytalam tyle blogow, ze myslalm ze nic lepszrgo nie znajde. Przeczytalam wszystkie rozdzialy w max 3h. Powiem tylko tyle, jestes mega utalentowana i dzielisz sie tym talentem z innymi co jest wspaniale.
    ps jest mi mega glupio ze nie komentowalam wczesniej ;_;
    mam nadzieje ze niedlugo widzimy sie z nowym dzialem i ze o nas nie zapomnialas skarbie xx

    OdpowiedzUsuń
  37. wczoraj przypomniałam siebie o drugim najlepszym opowiadaniu które zaczęłam czytać w 2013 roku i było ono twoje, właśnie to
    co mogę więcej powiedzieć bo nigdy, NIGDY nie komentuje opowiadań i tego typu rzeczy i nie mam pojęcia czemu tego nie robię
    powiem ci jedno dziewczyno, ta historia mnie zniszczyła, kocham ja cała sobą, jest ona częścią mnie, wżarła sie pod moja skore i stała sie częścią mnie
    stoję teraz boso przy oknie i pale mojego ostatniego papierosa bo boli mnie to ze tak cholernie dobry talent sie marnuje
    OBIECUJE CI ZE BĘDĘ CZEKAŁA NA ZAKOŃCZENIE TEGO CUDA BO NAPISAŁAŚ ZE TAK SIE STANIE

    OdpowiedzUsuń
  38. Jejku, Kobietko! To opowiadanie jest niesmowite. Czytając inne ff o chłopakach, zwykle powielała je rutyna - przyjaciele z zespołu zbliżają się do siebie, wzajemnie zakochują, a potem żyją długo i szczęśliwie. Przy PMS-ie brzmi to kusząco, ale jaka radość w czytaniu po raz x tej samej historii? "Odkrywając" wczoraj twoje ff byłam naprawdę miło zaskoczona :) Przełamałaś stereotypy mówiące o tym, że dobre opowiadanie musi zaczynać się szczęśliwie i tak samo kończyć. Że zaciekawić można tylko częstym seksem pomiędzy bohaterami. Kolejny plus dla Ciebie :* To co piszesz jest niesamowite, nawet pokuszę się o to, że stwierdzę, iż masz talent c: Trochę zawiodłam się tym, że zawieszasz bloga, bo twierdzę, że to nie ma ogromnego znaczenia, czy komentuje rozdziały 100 czy 5 osób. Ważne, że komuś zależy. Myślę, że zawieszenie to takie przykryte wymuszenie dobrych słów, czy też skłonienie do komentowania. Mam nadzieję, że w najbliższym czasie dodasz następny rozdział i wrócisz do systematyczności. Jej, ale poważnie się zrobiło z tą końcówką xd Naprawdę żałuję, że nie słyszałam o twoim blogu wcześniej. Piszesz bardzo ciekawie, tak trzymaj. Będę czekać z nadzieją, do następnego xx

    OdpowiedzUsuń