sobota, 6 września 2014

Rozdział 13.





  Było ciemno. Nogi miałem jak z waty i jak to zawsze bywało w moich snach, nie mogłem biec. Słyszałem jak mnie woła. Nie był to dźwięk słów, nie mogłem zidentyfikować niczego ale wiedziałem, że to on. Nie słyszałem jego krzyku ale czułem, że muszę go znaleźć, teraz. Błądziłem po omacku obijając się o ściany korytarza z narastającą paniką desperacko szukając... właściwie nie wiem czego. Trwało to tak długo, byłem zmęczony i chciałem się poddać kiedy poczułem oddech tuż przy swojej szyi.
Dłoń dotknęła mojego ramienia i przyjemne mrowienie rozeszło się po moim ciele. Odchyliłem głowę do tyłu żeby móc się o niego oprzeć. Oddychałem ciężko wyczerpany biegiem i z ulgą przymknąłem powieki. Teraz już miało być dobrze. Odwróciłem się powoli czując jego błądzące dłonie po swoim ciele, chciałem go zobaczyć. Już nikt nie krzyczał. Ciemność pozwoliła mi dostrzec tylko zarys jego twarzy. Nie mogłem stłumić w sobie pragnienia dotknięcia jej. Palcami przejechałem po jego przymkniętych powiekach, nosie... wstrzymał oddech kiedy dotknąłem miękkiej faktury jego ust... I wtedy wszystko stanęło w płomieniach. Oślepiło mnie bijące od nich intensywne światło. Jego ręce zacisnęły się wokół mojej talii, trząsł się. Kiedy temperatura wzrosła, nie mogłem złapać oddechu. Widziałem tylko czerwień, palącą, rozżarzoną, bezwzględną. Dym. Ale byłem spokojny. Chciałem tylko, żeby on czuł to samo. Pragnąłem sprawić żeby już nigdy więcej się nie bał. Wtedy usłyszałem niemiłosiernie głośny dźwięk. Jego dotyk zaczął znikać a obraz rozmywać się. Znów przeciągły wysoki dźwięk.
Kiedy na powrót otworzyłem oczy jego już nie było. Leżałem na kanapie w salonie Liama a mój telefon wibrował i dzwonił jak oszalały na stoliku. Rozejrzałem się zdezorientowany i przecierając oczy sięgnąłem po niego. Trzecia siedemnaście? Co do cholery. Zakaszlałem i zapytałem cicho, zachrypniętym głosem:

- Halo?
- Harry? Harry!
- Perrie? Czekaj.. Dziś jest.. czwartek przecież.. - nie mogłem się otrząsnąć. Obrazy niedawnego snu tańczyły na moich rzęsach uparcie przywołując płomienie.
- Stało się coś strasznego musisz tutaj natychmiast przyjechać. - jej głos był widocznie roztrzęsiony i wtedy doznałem automatycznego otrzeźwienia.
- Coś z Zaynem? - usiadłem sztywno wyskakując spod kołdry.
- Po części... właściwie, to nie jest rozmowa na telefon i przepraszam że Cię niepokoję ale...
- Zaraz tam będę. - przerwałem jej i rozłączyłem się, nie czekając na odpowiedź. 

Poderwałem się z lekkimi zawrotami głowy. Chwyciłem spodnie dresowe porzucone dzień wcześniej na oparciu fotela i zakładając starą koszulkę pobiegłem do sypialni Liama i Sophie. Potykając się o własne nogi dopadłem ramienia chłopaka i zacząłem nim potrząsać, powtarzając jego imię.
- Co do.. kurwa Styles która jest godzina.. - wymamrotał i spojrzał na mnie mętnym wzrokiem.
- Potrzebuję Twojej pomocy. Błagam Cię odwieź mnie do psychiatryka.
- Sam Cię tam wpakuję jak jeszcze raz mnie obudzisz. - wymamrotał, ale poniósł się.

Strącił z siebie rękę Soph i rzucając w moją stronę wiązankę przekleństw złapał ciuchy z podłogi. Po chwili z brzęczącymi kluczykami pędziliśmy po schodach.

- Możesz mi powiedzieć kurwa co Cię tam ciągnie o trzeciej nad ranem? - wysyczał przez zęby odpalając silnik.
- Właściwie nie mam pojęcia. Perrie do mnie zadzwoniła - widząc jego niedowierzające spojrzenie dodałem szybko. - coś się stało, inaczej nie zawracałaby mi głowy. Myślę, że to coś z Zaynem.
- Wkręciłeś się w tego chłopaka co? - bardziej stwierdził niż zapytał.
- Nie! - zaprzeczyłem odruchowo. - Nie wiem, nie ważne, po prostu nie chcę żeby coś mu się stało.

Drogi były prawie puste i po piętnastu minutach starszy chłopak wygonił mnie z samochodu powtarzając "Nienawidzę Cię Styles", a ja dziękowałem w duchu, że go mam.
Brama była zamknięta a ja przypomniałem sobie, że nie zabrałem karty ani swoich kluczy. Teraz dotarło do mnie, że nie miałem też kurtki i szczypiące zimnem powietrze wbijało się w moje ramiona. Na szczęście Edwards jakby wyczekiwała mojego przyjścia i wybiegła z budynku, żeby mi otworzyć. Wyglądała na zmęczoną i przestraszoną. Twarz zazwyczaj nieskazitelnie pomalowana straszyła cieniami pod oczami i potarganymi włosami. Musiałem wyglądać tak samo jak ona, albo gorzej, miałem to gdzieś.

- Co jest? - zapytałem przeskakując z nogi na nogę, kiedy była wystarczająco blisko żeby mnie usłyszeć.
- Styles... nie będę czarować, to nie jest dla żadnego z nas miłe i... wszyscy jesteśmy wstrząśnięci ale..
- Mów bo oszaleję!
- Nie krzycz... - przekręciła klucz w bramie i zaraz szybkim krokiem szliśmy do wejścia. - Cher nie żyje. - Zapadła cisza a ja myśląc, że się przesłyszałem spojrzałem na nią wyczekująco.
- Powtórz. - całkowicie przebudzony czułem jak moje oczy się rozszerzają. 
- Pielęgniarka z nocnej zmiany weszła do jej pokoju koło północy i znalazła ją w kałuży krwi. Od razu zabrała ją karetka ale nic nie dało się zrobić, była już martwa. - w oczach dziewczyny pojawiły się łzy.

Nie. Przecież.. to nie może być prawda. Ostatnim razem tak się cieszyła, że niedługo wychodzi. Przytulała mnie i mówiła jak bardzo podobają jej się moje włosy, śmiała się kiedy Zayn rysował koty na jej ręce... Nie mogłem zaakceptować tej myśli.

- Wydawało się, że jej się poprawia.. - wyszeptałem i zaraz sobie przypomniałem, że wciąż prawie biegniemy. - Ale co ja mogę?
- Mamy problem. Zamieszanie było niesamowite, kilka pielęgniarek wybiegło z pokoi które sprawdzały nie zamykając ich. Oczywiście pacjenci nie przepuścili okazji żeby sprawdzić co się dzieje. - wsiedliśmy do windy i poczułem się dziwnie będąc tutaj bez białego kitla. Nie znosiłem go ale teraz za nim zatęskniłem bo było mi cholernie zimno. - Jednym z nich był Zayn. Wiesz jak bardzo był z nią związany a Claire nie przypilnowała go... Zobaczył jak wynoszą ją zakrwawioną i bladą na noszach..
- Co?! Czy was popierdoliło? Przecież on..
- Tak wiem, też mam ochotę je za to zabić. - westchnęła ciężko. - Żałuję, że nie wzięłam nocnej zmiany. Przyjechałam najszybciej jak się dało ale.. Problem w tym, że chłopak wpadł w panikę i nie mógł się uspokoić przez dwie godziny. Nie chciał widzieć się z psychologiem, zaczął się szarpać a nawet mnie podrapał. - odsłoniła czerwoną pręgę pod rękawem. - Musieliśmy przypiąć go do łóżka. - spojrzałem na nią z dezaprobatą. - Mi też się to nie uśmiecha ale był na prawdę agresywny. Widziałam jak ostatnio zachowywał się w stosunku do Ciebie.. jak zachowuje się od samego początku, jak inny jest przy Tobie. Pomyślałam, że może Twoja obecność pomoże mu się z tym uporać. - stanęliśmy przed drzwiami jego pokoju. - Masz klucze do kajdanek. Proszę Harry, zrób coś bo nie mogę patrzeć jak się męczy.

Otworzyła drzwi a ja zamarłem. Widok bruneta przypiętego do łóżka wytrącił mnie z równowagi zupełnie. Oczy czerwone od łez, szare zagłębienia od niewyspania... jęczał coś przeciągle jakby nie zauważył że wszedłem, ze wzrokiem wlepionym w sufit. Obróciłem kluczyk kilka razy w palcach i uklęknąłem przy  kostkach chłopaka. Odpiąłem pierwszy z zamków a on znacznie się uspokoił. Kolejne, przestał jęczeć. Dotknąłem jego lodowatej dłoni i otwierając maleńki zamek przyglądałem się czerwonym otarciom na jego nadgarstkach. Gdy skończyłem pozwoliłem metalowi na zwisanie obok łóżka i przypominanie nam, że nie jesteśmy w hotelu. Trwało chwilę zanim się podniósł. Czekałem. Usiadł i rozejrzał się po małym pokoju ze strachem w pięknych oczach, wtedy na mnie spojrzał, zupełnie jak we śnie, zamglone były bólem. Widząc że wypełniają się łzami usiałem obok i powoli złapałem za jego ręce, którymi nerwowo pocierał zaczerwienione nadgarstki. Zamknąłem je w uścisku próbując ogrzać, co wydawało się prawie nie możliwe, sam czułem że zamarzam. Wydając bliżej nieokreślony dźwięk opadł ciężko na moją pierś. Objąłem go i przymknąłem oczy słuchając jego spadających łez.
Miałem dziś proroczy sen? Nie chciałem zastanawiać się nad powodem samobójstwa dziewczyny bo poniekąd go znałem. Widziałem jak ciągną ją w ciemną uliczkę, prawie nieprzytomną i nie zrobiłem niczego. A może to nie to? Może po prostu świat był dla niej zbyt popierdolony. Była za dobra żeby tutaj być. Zasługuje na coś lepszego. Powiedziała mi kiedyś, że kocha ptaki za to, że mogą odlecieć kiedy wszystko staje się zbyt popierdolone. Zdecydowanie była jednym z najpiękniejszych, kolorowych ptaków jakie w swoim życiu spotkałem.
Po kilku minutach histerii Zayn uspokoił się i teraz leżeliśmy ja, oparty o ścianę, on o mnie. Splótł nasze nogi i wtulił twarz w moją szyję. Przez moje ciało przechodziły regularne dreszcze z każdym jego poruszeniem się. Nie wiem jak długo tak leżeliśmy, jego zimny oddech na mojej skórze stał się miarowy. Zamknąłem oczy i oparłem się o ścianę. Poczułem jak głowę rozsadza mi pulsujący ból. Zbyt wiele się wydarzyło w ciągu ostatnich dwóch godzin. Byłem za bardzo zmęczony. Na myśl o tym, że za trzy godziny będę musiał biec prosto na hurtownię i pracować cały dzień robiło mi się niedobrze. Chciałem zostać tutaj z nim na zawsze. Zsunąłem buty które uderzyły o podłogę z hukiem. Chłopak poruszył się w moich ramionach a jego dłoń powędrowała do mojej szyi. Westchnął ciężko kiedy przykryłem nas żółtą kołdrą. Blade światło drażniło moje zmęczone oczy, ale nie mogłem pozwolić sobie na sen. Powoli przesunąłem dłonią przez potargane włosy Zayna. Były mocno przesuszone i zniszczone, ciekawe jak dawno ich nie obcinał. Mimo wszystko wyglądały dobrze. Poprawiłem kosmyk opadający mu na czoło i obserwowałem jak śpi z ciepłem rozchodzącym się w moim wnętrzu. Musiałem go stąd wydostać. Nie zasłużył niczym na przebywanie tutaj do końca, a ja nie wiem jak poradzę sobie z myślą, że koniec mojego wyroku i nie zobaczę go już nigdy. Nie mogłem go tak zostawić. Potrzebował mnie.
Walczyłem z opadającymi powiekami przez kilka minut ale w końcu się poddałem, przytulając policzek do głowy bruneta.

Obudziłem się cały odrętwiały. Kiedy otworzyłem szczypiące oczy zdałem sobie sprawę w jakiej pozycji leżeliśmy. Zayn wtulony we mnie jak małe dziecko, wplótł nogi pomiędzy moje a jedna z jego dłoni wsunięta pod moją koszulkę poruszała się prawie niewyczuwalnie. Ta bliskość jego ciała sprawiła, że oblało mnie gorąco. Dawno nie doświadczyłem czegoś takiego. Już dawno nie obudziłem się rozdzierającym mnie od środka uczuciem ciepła. Nie mogąc się oprzeć przycisnąłem usta do rozgrzanego czoła chłopaka i lekko się uśmiechnąłem kiedy westchnął przez sen przysuwając się bliżej. Zamknąłem oczy chcąc zatrzymać tę chwilę choć na sekundę dłużej. Kiedy powoli oddychamy czas wydaje się płynąć wolniej prawda?
Niestety musiałem powrócić do rzeczywistości. Nie chcąc wykonywać gwałtownych ruchów sięgnąłem do kieszeni po telefon. Kiedy zobaczyłem na zegarku dziewiątą trzydzieści pomyślałem, że to żart. Szef mnie zabije. Z bólem serca zacząłem wyplątywać się z objęć Zayna z narastającym zdenerwowaniem. Dlaczego do cholery nikt nas nie obudził?
Niestety, kiedy chciałem wyjąć rękę chłopaka spod swojej koszulki zamrugał nieprzytomnie, przebudzając się. Nie jestem pewny czy do końca wiedział co robi, ale z westchnieniem przycisnął się do mnie jeszcze bardziej.

- Zayn. - szepnąłem nie chcąc przerywać ciszy. - Zayn muszę iść. Obiecuję, wrócę już w sobotę. Będzie dobrze, pamiętaj.

Jęknął w sprzeciwie i wtulił twarz w moją szyję. Wtedy to się stało.
Poczułem ruch warg na swojej skórze. Usłyszałem ciche, zachrypnięte "Zostań".
I może się przesłyszałem a to było tylko zmęczenie, ale mógłbym przysiąc, że ten głos należał do Zayna.

_____________________________________________________________


Witajcie kochani ♥ rozdział miał być jutro ale z okazji dobrego humoru postanowiłam dodać go dzisiaj. hah.
Osobiście jestem z niego zadowolona i chyba nie napisałabym go inaczej. Szczerze powiedziawszy, powstał już przed dwunastką, której nie mogłam zmęczyć. Jest on wszystkim tym, co chciałam osiągnąć w 1/3 opowiadania. No i w końcu jest Zarry! :) Będę tęsknić za Cher.
Pierwszy tydzień szkoły za nami i chyba powinnam przestać narzekać. Mniej czasu na pisanie ale ogarniemy prawda? Damy sobie radę i w tym roku. Przecież zawsze mogło być gorzej.
Może zakończę tę paplaninę o niczym standardowym:
"Co myślicie o tym rozdziale?" tak. :)

Next za tydzień!

Ten rozdział jest dla Martyny, Joshy i Patrycji. Nie powinnyście tego czytać. Ale i tak was kocham. Haha.

+ jeśli chcesz być informowana o rozdziałach zostaw nazwę twittera w komentarzu!

dziękuję za 13k wyświetleń, dla mnie to na prawdę dużo. xx 

19 komentarzy:

  1. O matko. To chyba najlepszy rozdział. ♥

    OdpowiedzUsuń
  2. Jejku! Jejku! Jejku! Cudo!!
    Biedna Cher :(
    Biedny Zayn...
    Ale Zarry tu afgvgjbgxhkjnbg
    I Zayn w końcu się odezwał!
    Kurcze! Czekam na następny!!
    Pozdrawiam!
    @Iam_Sociopath

    OdpowiedzUsuń
  3. Smutno mi i wesolo zarazem haha smutno bo usmiercilas Cher a wesolo bo Zayn cos powiedzial :D bardzo mi sie podoba rozdzial! ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Tyle emocji, tyle emocji, omg, asdfghjkl...
    Również będę tęsknić za Cher... Była taką pozytywną osobą! Omg, nie wierzę, że się zabiła, nie wierzę!
    Ogólnie Zarry >>>>>
    *_____*
    Moim zdaniem to zdecydowanie najlepszy rozdział jak dotąd...
    I... Cholera! Nie wierzę, że Zayn się odezwał :O
    Tak bardzo się cieszę, asdfghjkl...
    Czekam na kolejny rozdział
    @catchmesheeran x

    OdpowiedzUsuń
  5. Co ?! Cher nie żyje ?! Ale dlaczego ? Będę za nią tęksnić, była taką pozytywną osobą...

    No ale Zarry >>>>>>>>>>> No i Zayn coś powiedział !!! abduafhacikancjaj *.*
    Tak bardzo nie mogę doczekać się kolejnego rozdziału. Jest to jedno z moich ulubionych ff :) Pozdrawiam - @zosia_official :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Cudowny!!! Zayn w końcu mówi albo Hazz tak bardzo chce z nim być że wariuje :) Czekam na next i weny kotku :* @SillyDreamer_Me

    OdpowiedzUsuń
  7. Cudowny
    *.* kocham kocham kocham <3 Harry jest taki kochany dla Zayna mam
    nadzieję że zostanie z nim dłużej ;3 czekam na następny @nxd69 <3

    OdpowiedzUsuń
  8. aw odezwał się, nareszcie
    czekam na następny
    @Toriixdd

    OdpowiedzUsuń
  9. O booooże ! :* :* To jest Bardziej niż piękne brak mi słow do opisania tego rozdziału wiesz ! :*:* <3 Jedyne co mnie martwi to to jak ja wytrzymam kolejny tydzien bez 14 :* No jak ?... <3 Nie wiem Dziekuje Ci Bardzo za poinformowanie mnie o 13 .. ;) ;* Iiiiiiiii bez względu na to że sie nie znamy ! I tak cie Kocham Bardziej niż sie moze wydawac ;*;* Kocham cie po prostu za to jal wspaniale piszesz kazdy nowy rozdzial ;) xoxo
    Wenyyyy życze jeszcze 100p razy większej od tej !!! Kathy_Kitti ;*;* Buuziole

    OdpowiedzUsuń
  10. ja pierdziele. nie wiem czy to moje zszargane nerwy i emocje, ktore dzisiejszego dnia robią mi rozpierdol w głowie, czy ki diabeł, ale tak mnie wzruszył ten Zayn mówiący zostań... 1:20 to idealna pora na ten rozdział. idę pisać swój. dziękuję za wenę, skarbie. ps zaskoczyłaś mnie tymi właściwie 3 rozdziałami. pozytywnie oczywiście.

    OdpowiedzUsuń
  11. Jezu ja to opowiadanie uwielbiam jest takie djsbslxavsid że szok. Uwielbiam też czytać po kilka razy ten sam rozdział. Czekam na następny z niecierpliwością ;)

    OdpowiedzUsuń
  12. Boże czekam na next to jest zajebiste
    @agusia5757
    (tt)

    OdpowiedzUsuń
  13. O słodki jezu, padłam na zawał nareszcie zarry i to jaki słodki i zayn się odezwał nareszcie, myślałam że już się nie doczekam. Niecierpliwie czekam na nexta i przepraszam, że wcześniej nie czytałam ale miałam strasznie dużo na głosów, to już się raczej nie powtórzy :D
    Pozdrawiam @234nata :*

    OdpowiedzUsuń
  14. Świetny <3
    Czekam na nn :)
    W wolnej chwili zapraszam do siebie http://wind-onedirection-fanfiction.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  15. Boże, biedna Cher ...
    A historia Zayna ? Jeezz, nadal nie mogę wyjść z szoku .. wiedziałam, że nie wysłali go do tego zakładu za nic, no ale aż tyle ? Woah ...
    Hazz już jest tak bardzo zamotany w swoich uczuciach, naprawdę mu współczuję .. Już sama nie wiem, co myśleć o Larrym, aż mi smutno, bo zawsze wiem, że JEST ! A teraz już go u ciebie nie ma, a może jeszcze coś coś coś ... ;D
    Pytałaś, co nie podoba nam się w rozdziałach .. Hummmm .. Ja bym może dodała też Louis POV, bo jestem cholernie ciekawa tego, jak sobie chłopak radzi, czy ma zamiar wrócić itd .. To byłoby dobre ! : )

    SPÓŹNIONE WSZYSTKIEGO NAJLEPSZEGOOOO ! ♥♥♥♥ Kochanie, życzę Ci wszystkiego dobrego, wytrwałości w szkole, duuużo weny no i reszte możesz sobie dopowiedzieć, a mi pozostaje tylko wierzyć, że się spełni ;))

    Kocham ! x
    @Gabryska__99

    OdpowiedzUsuń
  16. Hej hej hej :P
    Znalazłam ten blog ostatnio i jestem megaaa oczarowana !
    Uwielbiam tego typu historie :P
    Biedna Cher i biedny Zayn :(
    Mam nadzieję, ze bd coraz lepiej , ale tez żal mi Louisa , nie wiem czemu, ale jakos tak smutam :(
    Buziaki i czekam na next :P

    OdpowiedzUsuń