niedziela, 24 sierpnia 2014

Rozdział 11.




"Mogę Ci zaufać?" - wpatrywałem się w czarne zawijasy na kartce bardzo długo z pustką w głowie.
Cały dzień nosił ze sobą długopis. Nie potrafiłem przyswoić myśli, że to napisał. Wiele razy zastanawiałem się jak zareaguję kiedy chłopak postanowi się ze mną porozumieć.. tak na prawdę nie przygotowało mnie to na ten moment. Czułem jak przez ręce trzymające książkę przechodzą przytępiające dreszcze kiedy przekręciłem kartkę i ujrzałem morze ułożone z ręcznie napisanych słów. Słów których pewnie nigdy miały nie zostać wypowiedziane. Odetchnąłem głęboko zapadając się ze skrzypnięciem na kanapie i zacząłem czytać.

"Ta książka jest beznadziejna. Nie wiem dlaczego tyle razy ją czytałem. Pewnie z nudów. Przeczytałem wszystko z naszej biblioteki. Kiedyś nie czytałem wcale, było trudno zmusić mnie do lektury w podstawówce. Tutaj znalazłem czas na miliony książek i wciąż jest go więcej. Dłuży się. I tak będzie już zawsze. Ciekawe ile razy jeszcze ją przeczytam"

Zdałem sobie sprawę z tego jak szybko bije mi serce kiedy musiałem przekręcić kartkę. Po długim czasie niewiedzy informacje zaczęły mnie przytłaczać. Te kilka zdań sprawiły że zacząłem rysować obraz Zayna w swojej głowie. Jego charakter pisma nie był specjalnie ładny, ale bez problemu mogłem przeczytać zawijasy okrągłych liter. Czas mu się dłużył. Nic dziwnego, nie zauważyłem w żadnym pomieszczeniu kalendarza czy nawet zegarka. Nie miał okna w swoim pokoju. Zwariowałbym żyjąc w takiej niewiedzy dłużej niż tydzień. Czy on wie jaki mamy miesiąc? Może liczy, od świąt do świąt, mój przyjazd w sobotę, kolejna sobota.. Szaleństwo. Najlepsze określenie na taki stan. Przypomniałem sobie jaką masę książek posegregowaliśmy i nie mogłem uwierzyć że przeczytał je wszystkie wielokrotnie. "z naszej biblioteki", traktował tamto miejsce jak dom? Chciałem sprawić żeby zapomniał o spędzonych tam latach. Na kolejnej kartce słowa były bardziej pochylone w prawo.

"Jest nieciekawa. Stereotypowy romansik o zakochanej nastolatce w chłopaku, którym nie powinna. Mało spektakularna, żadnych specjalnie tragicznych, łzawych historii z psychiatrykiem w tle. Może właśnie dlatego często po nią sięgam? Chyba już nie pamiętam jak to jest robić.. właściwie cokolwiek. Czasem przyjdą mi do głowy jakieś obrazy i zajmuję sobie czas którego mam od cholery bazgroląc na ścianie. Zanim zacząłem siedziały w mojej głowie i umierały razem ze mną. Każdego dnia. Chciałbym nie wiedzieć co zrobię jutro. Ta książka jest o zakochaniu. Byłeś kiedyś zakochany?"

W mojej głowie przemknęła myśl o Tomlinsonie. Czy zakochanie to miłość? Czy on był miłością? Myśl o nim bolała z każdym oddechem minimalnie mniej więc mógłbym zaryzykować stwierdzenie że było blisko miłości ale zabiła ją rutyna. Nasza nieco inna od innych rutyna wybielaczy myśli.
Nie zastanawiając się podniosłem się z kanapy i z książką w ręku udałem się do barku w kuchni. Wyjąłem butelkę wódki i pociągnąłem spory łyk. Przeżarł się piekąc moje gardło i krzywiąc twarz. Zrobiłem to znowu wracając na swoje tymczasowe łóżko. Kolejna kartka zapisana była fabrycznie treścią powieści. Wszystko było przekreślone, równo, jak od linijki. Kolejna kartka. Kolejna. Zacząłem nerwowo przekręcać strony aż dotarłem do końca pierwszego rozdziału. Wypiłem kolejny łyk przechylając butelkę i zobaczyłem jego pismo.

"Ja nie byłem. Kochałem tylko swoje życie w którym nie potrzebowałem nikogo więcej. Byłem ja, moi znajomi z którymi wychodziłem, używki i trochę świeżego powietrza, kiedy odpalałem tego dnia papierosa. Wydawało mi się że nie potrzebuję nikogo i niczego, nawet swojej rodziny. Teraz potrzebuję kogokolwiek ale nadzieja powoli wygasa."

Ponownie przekartkowałem powieść uważnie szukając kolejnych linijek odręcznego tekstu. Alkohol podrapał moje gardło i poczułem gorąco oblewające całe ciało. Nie mogłem uwierzyć że oczy Zayna którego widziałem skrywały takie wspomnienia. Bezduszny dzieciak dbający tylko o siebie i mający gdzieś rodzinę? Czyżbyśmy mówili o mnie? Jak widać niewiele nas różniło pod względem ogólnego zepsucia.

"Nowi 'wolontariusze' przychodzą i odchodzą, następni, pielęgniarki.. nie obchodziło mnie to, nie chciałem znać nikogo. Myślałem że już nigdy nie zapytają mnie dlaczego się nie odzywam. Nie wolno pytać o 'to zdarzenie' żeby mi nie przypominać. Jakbym nie myślał o nim zawsze. Wszyscy obchodzą się jak z jajkiem, jakbym nie wiedział nic i mógł pęknąć w każdej chwili. Może tak było na początku. Teraz nie wiem czy cokolwiek jest w stanie jakkolwiek mnie zainteresować, zaskoczyć, przestraszyć, rozśmieszyć.. Nie jestem pewien czy pamiętam jak brzmią w naszych duszach te uczucia. Nie mogłem przywołać w pamięci jakimi mięśniami twarzy poruszyć żeby szczerze się uśmiechnąć."

Kiedy zniknęła spora część płynu z butelki którą trzymałem w ręce? Kartka za kartką i litery rozmazujące się na stronach zapełnionych drukiem. Odłożyłem trunek na stolik, chcąc dotrwać to końca książki. Strona sześćdziesiąta druga. Kolejny zagubiony oddech. Kolejne niecierpliwe uderzenie serca. Kolejna kartka.

"Co zrobiłeś że Ci się to udało? Nie wiem ale poczułem jak rozbija się próżnia w mojej głowie i znów pojawiają się myśli. Uczucia. Cokolwiek. Życie. Jak to jest, żyć? Nie pamiętam.
Zacząłem znów czuć. Siedemnastolatek który tutaj trafił zostawił siebie za drzwiami. Od dawna nie widziałem słońca wiesz? Już nie pamiętam jak to jest poczuć ciepło. Najgorsze jest to że mogłem. Nie chciałem wychodzić. Nie wiedziałem w tym sensu dopóki nie zobaczyłem kropli deszczu w Twoich włosach. Wpuściłeś mnie do środka."

"Ten siedemnastolatek przyjechał tutaj i nie wiedział niczego. Zapomniał nawet jak się nazywa kiedy wtrącili go do pokoju bez okna, zabrali wszystko i powiedzieli że od dziś jest ich pacjentem. Najgorsze było to że nie przeszkadzał mu walący się na głowę świat.. bo jego już nie było."

Na kolejnej zapisanej stronie znalazłem same bazgroły. Przekreślone zdanie nakładały się na siebie a kolejne stronice naderwane nie mówiły niczego.

"Rozdział 17  Mój ostatni. Pewnie teraz jest ten moment kiedy powinienem w końcu powiedzieć co się stało. Mam utrzymać dramaturgię i wzruszenie na wysokim poziomie czy wystarczy Ci kiedy napiszę.. podpaliłem własny dom i wszyscy oprócz mnie zginęli? Jak można pięknie opisać widok swoich płonących sióstr za oknem?" 

Przerwałem w szoku czytanie i poczułem że oczy zachodzą mi łzami. Zimny dreszcz.

"Czy można dodać dynamizmu do rozżarzonych desek spadających na głowę, czerwonych płomieni pod powiekami i gorąca w każdej komórce ciała? Wątpię..
Pamiętam że wtedy pokłóciłem się z mamą. Umówiłem się z chłopakami w skateparku a ona nie pozwoliła mi iść. Nie żebym się przejmował kiedy dostałem w twarz słysząc, że jestem nikim i tylko się szlajam. Wiedziałem to, tak samo jak wiedziałem, że nienawidzi kiedy palę. Zabrała klucz do pokoju ale wyszedłem oknem. Zapaliłem fajkę i śmiałem się. Ostatni raz się tak cholernie śmiałem. Nie padało od kilku dni, bez problemu mogłem zejść na daszek od tarasu. Spieszyłem się, Mike już podjechał pod dom i nie wiem gdzie wyrzuciłem papierosa. Pamiętam że na pewno go nie zgasiłem a okno w moim pokoju było otwarte. Może wpadł przez nie na biurko gdzie leżał papier do drukarki? Może wpadł do otwartego pudełka zapałek które tam zostawiłem. Nie wiem.Wiem że stwierdzono zajęcie się domu z mojego pokoju, w którym nikogo tej nocy nie było. Żałuję że mnie tam nie było.
"

Przetarłem mokre policzki szybko kartkując książkę. To co czytałem wydawało się nierealne, to nie mogła być prawda.

"Głupota prawda? Najbardziej popierdolony pech w historii, że akurat przy biurku stała odkręcona butelka wódki której zapomniałem zabrać na melanż? Wybuchła. I to był koniec mnie. Pamiętam dźwięk syren wozów strażackich. Śmialiśmy się wtedy, paliliśmy zioło i obgadywaliśmy nową koleżankę z klasy. Podobała się Jerry'emu. Jechały trzy, widzieliśmy drogę. Wtedy płonęły moje młodsze siostry w pokoju obok. Wtedy dym dusił matkę a ojca parzyły płomienie kiedy chciał wydostać dziewczynki. Wtedy wiedziałem że ich zabiłem."

Przekręciłem kartkę na ostatnią stronę i przeczytałem ostatnie zdania, krzywe i szybko pisane.

"Od tego czasu nie mam snów. Koszmar to każdy dzień więc dlaczego w nocy miałoby być inaczej? Wtedy widzę ich w płomieniach. Czuję ból każdego dnia. Nie czuję siebie.
Wszyscy myślą że zwariowałem ze smutku. Ja wiem że to poczucie winy i nienawiść. I to nigdy nie odejdzie. I nie ma słów które opowiedziałyby co dzieje się w mojej głowie. Dlatego wolę nie mówić nic. Bo tak łatwiej. Bo tak mogę udawać że zapomniałem. Dopóki czegoś nie wypowiemy na głos wydaje się jakby to nie istniało prawda? Ja nie istnieję. Wiem jak bardzo Cię to zastanawiało. Teraz już wiesz. Pamiętasz księżyc któremu zrobiłeś zdjęcie myśląc że nie widzę? To byłem ja, Ty jesteś słońcem.

Harry jest tyle rzeczy o których chciałbym Ci powiedzieć."

Opróżniłem butelkę do dna czując że opuszczają mnie siły, wpatrując się w rysunek małego, czarnego słońca.


***

Obudziłem się z niemiłosiernym bólem głowy rozrywającym każdą komórkę ciała. Z książką w ręce zmusiłem się jednak do wstania, ignorowania fizycznego stanu, pieprzenia Liama na temat rozpijania się, deszcz. Deszcz padał cholernie zimny. A ja stałem przed drzwiami ośrodka z książką w brązowej torbie.
Wiedziałem że znów się spóźniłem ale miałem to zupełnie gdzieś.
Wpadłem na nich idących korytarzem na śniadanie. Kiedy zobaczyłem strach w jego oczach bez słowa podszedłem i wziąłem go w ramiona. Przytuliłem najmocniej jak potrafiłem. Zacisnął palce na moim swetrze i łaskotał oddechem moją szyję. Poczułem jak wzdycha z ulgą.


___________________________________________________________________

Witam myszki! Myślę że wyrobiłam się w miarę szybko i was nie zawiodłam xx

Zawsze pytam was co myślicie o rozdziale, tym razem chciałabym żebyście w komentarzach głównie skupili się na tym, co wam się nie podoba. Może nie koniecznie tylko w tej jedenastce. O co mi chodzi?
Sama czytam dużo fanfiction i w KAŻDYM (nie zaprzeczajcie bo wiem że tak jest) znajdę coś co mniej lub bardziej mnie irytuje, ewentualnie wątek który bym zmieniła, wycięła, był niepotrzebny. Napiszcie mi jakie są wasze uwagi i co wy byście zmienili w tym opowiadaniu :) Coś musi być bo sama zmieniłabym połowę! Nie byłam do końca pewna tego co będzie w tym rozdziale dopóki go nie napisałam. Pewnie jutro będę myśleć "mogłam to zrobić inaczej".
Pisałam od pierwszej do czwartej. W nocy. Nie śpię. Poświęcam się dla was. Napiszcie cokolwiek. Tak, desperacja. Tyle osób do informowania a komentarzy tyle jakby to było zabronione.

Jutro 25. więc... wszystkiego najlepszego dla mnie. yey. tak...

14 komentarzy:

  1. o wow, no tego sie nie spodziewalam ze Zayn zrobil nieswiadomie cos takiego...
    ale to jak Harry go potem przytulil, to bylo takie aww :)
    w sumie to nie wiem co mi sie nie podoba, moze to ze jest za malo Zarry'ego? haha no nie wiem co napisac po za tym :)

    OdpowiedzUsuń
  2. No to tak mi się nie podoba tylko jedną rzecz, a mianowicie to, że rozdziały są tak rzadko, ale da się to przeboleć, a pozatym to opowiadanie jest świetne. Nigdy bym nie podejrzewała że zayn trafił do psychiatra bo podpalił dom. Mam nadzieję, że Harry pomorze mu i skończy się happy endem. No więc to chyba wszystko... A nie jeszcze jedno skoro jutro masz urodziny to wszystkiego najlepszego, spełnienia marzeń i dużo prezentów, no i oczywiście życzę ci weny :*.
    Pozdrawim @234nata <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przepraszam miało być że są takie krótkie a nie że są tak rzadko
      @234nata

      Usuń
  3. Moze i to dziwne, ale podoba mi sie wszystko. A co z Loui'm? Chcialabym wiecej relacji zarry'ego, ale jak na razie jest super, bo gdyby wszystko bylo podane na tacy, nie czekalabym tak bardzo na kazdy rozdzial. Wszystkiego najlepszego na jutro z okazji urodzin, duzo weny i coraz wiecej czytelnikow!

    OdpowiedzUsuń
  4. Wow
    to było piękne ;') prawie się popłakałam czekam na kolejny ;3 nic tu
    nie zmieniaj skarbie ;* kocham je i cb <3 miłego dnia i na jutro wszystkiego najlepszego,
    spełnienia marzeń <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To ja @nxd69 ;3 zapomniałam o nazwie jeszcze raz najlepszego dużo weny i czytelników ;3

      Usuń
  5. W sumie nic wszystko jest idealnie! Chyba, że może więcej psychiatryka i tych ludzi tam i Zarry'ego i wgl....nie wiem mi się podoba, bo to Ty jeseś autorem i to twój zamysł, wena i wgl i nie chcę ingerować w to co sobie zaplanowałaś ;)
    A tak poza tym rozdział super!! Kurdę Zayn ....Zayn....ZAYN!!! Biedak jesden błąd zaważył na jego przyszłości...tak to jest kiedy myślimy, że jesteśmy młodzi i wszystko nam wolno a tu takie coś!

    Wszystkiego najlepszego z okazji urodzin słońce!!!!!
    Pozdrawiam <3

    OdpowiedzUsuń
  6. Rozdział... cudowny *.* Nie spodziewałam się takiego wyznania Zayn'a :o A to jak Harry przytulił go na końcu >>>>>>>>> To było takie ajdanbicjadbcvufj *.*

    Właściwie to dotychczas wszystko w twoim opowiadaniu mi się podoba :) Nie potrafię ci napisać co jest nie tak :) I mówię to naprawdę naprawdę serio. :)

    Czekam z niecierpliwością na kolejny rozdział ;3 /@zosia_official

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie mam ci nic do zarzucenia,nic bym tu nie zmieniła. Na rozdział było warto czekać i czekam z niecierpliwością na następny! Weny kotku a i chyba najważniejsze WSZYSTKIEGO NAJLEPSZEGO!
    @ sillyDreamer_Me

    OdpowiedzUsuń
  8. idk, co bym zmieniła, nic chyba. wszystko jest okej
    i w końcu się wyjaśniło co takiego zrobił zayn, cóż nie spodziewałam się.
    czekam na kolejny i oczywiście, wszystkiego najlepszego
    @Toriixdd

    OdpowiedzUsuń
  9. Jejku, Cuuuuudo *-* Pytasz, co byśmy zmienili? Według mnie to, co piszesz jest idealne i nie musisz nic zmieniać. Ktoś przede mną napisał, że rozdziały krótkie. Ja uważam że są w sam raz, co prawda mogłyby być dłuższe, ale tak też jest cudownie. Co do rozdziału, biedny Zayn... Nie dziwię się że zamknął się w sobie. Ten moment, kiedy Harry przytulił Zayn'a......bdgfwertohfagjfjfhdhfklkmcdgx *O* I, OMFG, nie masz pojęcia jak się jaram tym że nasz Maliczek tak otworzył się przed Stylesem... no po prostu piękne. Czy tylko ja czekam na scenę +18 Zarry'ego? Nie, ja wcale nie jestem zboczona, czy coś xd Whatever. Dobra, ja już nie zanudzam. Btw, Happy Birthday To You!! <3 Dziękuję Ci kochana, że piszesz to dla nas.... Jesteś cudowną osobą <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hahahahahaha nie tylko Ty, ale czy takowa scena będzie? :D

      Usuń
    2. Nie wiem, ale mam nadzieję że tak :3 Hahahahah, ja co zboczeniec xd

      Usuń
  10. Hej! Jeśli szukasz zwiastunowni, która stworzy dla Ciebie w pełni magiczny i zadowalający zwiastun, zapraszam na http://magiczne-zwiastuny.blogspot.com/ - zwiastunownię jedyną w swoim rodzaju.

    OdpowiedzUsuń