piątek, 15 sierpnia 2014

Rozdział 10.






Siedziałem z nogami podciągniętymi pod brodę wpatrując się w ciemność. Nie mogłem się ruszyć od kilku godzin i jedynym uczuciem jakie mi towarzyszyło była pustka. Nie widziałem go on trzech dni, nie odbiera moich telefonów.. Zjebałem. Brakuje mi jego dotyku, jego głosu i oddechu który codziennie rano łaskotał moją szyję. Nie pamiętam co mu wtedy powiedziałem, byłem jakby w transie i nawet nie wiem jak później znalazłem się w mieszkaniu. Jedno wiem, powinienem tego żałować. Trochę gubię się w tym co robię, odkąd go nie widzę. Przez te wszystkie lata był zawsze gdzieś obok, swoją obecnością trzymał mnie i mój dzień w odpowiednim biegu a teraz.. Nie byłem w pracy od trzech dni, nic nie jadłem od trzech dni i nie wiedziałem jak się otrząsnąć. Wiem że powinienem być na to przygotowany bo od długiego czasu nie wszystko się układało, ale mimo to nie wiedziałem co dalej. Mój organizm przeżywał szok, jakbym nagle odstawił leki brane od lat. Zamiast nich brałem większe ilości zabójców myśli. Liam przyjechał w poniedziałek po resztę jego rzeczy a ja nie odezwałem się słowem, nie byłem nawet zły czy smutny.. byłem naćpany. Chciałem tylko żeby sobie poszedł. Gdy drzwi się za nim zamknęły pobiegłem do skrytki pod łóżkiem sprawdzając czy zabrał pieniądze. Z tego dnia pamiętam już tylko jak bardzo się ucieszyłem widząc że zniknęło zaledwie kilka stów. Harry więcej nie miał. Ciekawe jak poradzi sobie beze mnie.
Ciekawe jak ja poradzę sobie bez niego.
Zacisnąłem w zębach pasek który ściśle owinięty był wokół mojej ręki.

***

- Mógłbyś wziąć się w garść? - usłyszałem podniesiony głos Nialla nad sobą. - Klient czeka od piętnastu minut, powiedziałem że wyszedłeś do toalety a Ty po prostu sobie siedzisz na zapleczu? Miałeś tydzień wolnego, chyba pora wracać do życia Tomlinson. Calder w końcu przyjedzie i zobaczy jak się zachowujesz, wtedy wylecisz i mój związek z Eleanor nie pomoże.
- Stary głowa mnie boli mógłbyś się uciszyć? - Jęknąłem na wspomnienie wypitego wczoraj alkoholu. - Irytuje mnie dźwięk maszynki, laska którą tatuujesz jęczy jak popierdolona i chyba zaraz się porzygam od spirytusu do przemywania ran. Mógłbyś dać mi sp...

Nie dokończyłem zdania, poczułem mocne uderzenie. Policzek automatycznie zaczął mnie piec. Zajęło mi chwilę zanim zdałem sobie sprawę z tego, że dostałem w twarz od Irlandczyka. Chciałem zapytać za co ale podarowałem sobie, widząc jego minę kiedy znikał za drzwiami. Każda komórka mojego ciała protestowała. Po raz pierwszy miałem kaca. A może mój stan spowodowany był brakiem jakiejkolwiek substancji odurzającej w moim organizmie od kilkunastu godzin? Do końca zmiany zostały tylko dwie godziny, muszę wziąć się w garść. Rozmasowałem twarz która wciąż piekła od uderzenia i udałem się na salę.

- Kiedyś Ci oddam. - rzuciłem do Nialla. Chłopak tylko skinął głową skupiony na wyszywaniu napisu w nadgarstku nastolatki. - Dupek.

Zakładając gumowe rękawice i zapraszając łysiejącego mężczyznę na fotel kontynuowałem mój dzień bez Harry'ego. Lekko bezsensowny i szary. Zbyt przesiąknięty zmęczeniem i wypełniający się tęsknota o której nie chciałem myśleć. Wylewając spirytus kosmetyczny na wacik zaciągnąłem się jego ostrym zapachem. Chciałem żeby wypalił mi umysł.

***

Harry.

- Kurwa mać! - krzyknąłem zrezygnowany odchylając głowę gwałtownie w tył.
- Co jest? - Nick podszedł bliżej i zmrużył oczy, chcąc ujrzeć mój malunek w ostrym świetle słonecznym.
- Nie potrafię posługiwać się tymi spray'ami! Kupiłem jakiś szajs i patrz co się dzieje - wskazałem zrezygnowany na ścianę w połowie pokrytą brązowym pigmentem. - Wychodzi jakieś gówno a nie kreska.
- Kwestia wprawy Styles, bez nerwów. - zaśmiał się i zabrał ode mnie puszkę.

Z westchnieniem odsunąłem się pozwalając mu na dojście do mojej części muru. Bez większych problemów wypełnił przestrzeń między czarnymi liniami. Byłem w tym beznadziejny. Rzuciłem okiem na dobrze oświetlony przez wieczorne słońce rysunek starszego chłopaka. Przedstawiał starą, zgarbioną kobietę, jak żywą. Kiedy przeniosłem wzrok na swoje dzieło roześmiałem się. Grimshaw narysował kontury, jak w malowankach dla dzieciaków, a ja nie potrafiłem wypełnić ich kolorem, tak bardzo beznadziejny byłem.

- To chyba nie dla mnie. - rzuciłem przeczesując włosy pacami.
- Bo podchodzisz do tego zbyt poważnie. - uśmiechnął się krzywo, lecz wciąż serdecznie. - Nie wiem na kim Ci tak zależy i dla kogo uczysz się to robić ale na pewno nie jest to Twoje nowe hobby.
- Nie prawda. Robię to dla siebie. Nie potrafię niczego oprócz amatorskiego brzdąkania na gitarze, pomyślałem że może to..
- Pieprzysz.
- Wiem. - zrezygnowałem.
- To dla niej? - wskazał na postać na murze którą sam stworzył za pomocą mojego opisu. Zrobił to bezbłędnie.
- Nie. To moja koleżanka, ma ciężkie chwile i pomyślałem, że się ucieszy kiedy jej to pokażę. - Kazałem mu namalować kreskówkową Cher. Wyglądało to uroczo i śmiesznie, nie mogłem się doczekać aż skończymy i jutro pokażę jej zdjęcie graffiti. Ostatnio znów miała ataki złości, cięła się... przyda jej się uśmiech.
- Powiedzmy że Ci wierzę. A teraz bierz się do roboty bo od patrzenia na mnie niczego się nie nauczysz. - oboje się zaśmialiśmy i już myślałem, że ślad dobrego humoru pozostanie ze mną no końca dnia, kiedy dodał. - Musimy to skończyć w max godzinę i ja zmywam się do domu. Wleczesz się strasznie, nie masz do kogo wracać?
- Nie. - uciąłem i zaciągnąłem się zapachem farby.

***

- Dani patrz co dostałam od Harry'ego! - wesoły głos Cher rozszedł się po korytarzu. - Namalował to dla mnie!

Zaniosłem się szczerym śmiechem widząc ją tak podekscytowaną. Peazer podskoczyła kiedy młodsza dziewczyna złapała ją za ramię. Wydrukowałem zdjęcie swojego graffiti, które z pomocą Nicka ledwo wczoraj dokończyłem . Postanowiłem dać jej to w drodze na terapię grupową, żeby miała dobry humor, a psycholog nie skazała jej na kolejny miesiąc pobytu tutaj. Miło było wywołać czyiś uśmiech. Bardziej jednak interesowała mnie reakcja Zayna, który zaglądając nieśmiało dziewczynie przez ramię przyglądał się zdjęciu. Podniósł na mnie wzrok kiedy wsiadaliśmy do windy i chyba tylko sobie wmówiłem, że zobaczyłem lekki uśmiech.
Przez cały tydzień w zakamarkach mojej głowy tańczyła myśl o jego dotyku. Nie potrafiłem zapomnieć uczucia które mnie ogarnęło kiedy dotknął mojej twarzy, jednocześnie nie mogąc sobie go przypomnieć. Jakbym wtedy śnił. Chciałem żeby zrobił to ponownie. Dziś od rana zachowywał się inaczej. Wciąż izolował się ode mnie, unikał jakiegokolwiek fizycznego kontaktu i nie narysował niczego na swojej ścianie... Cały czas spędzony w świetlicy śledził mnie wzrokiem. Sam nie wiem co było gorsze, jego ignorancja czy, jak dziś, wpatrywanie się w każdy mój ruch. Kiedy podszedłem i zapytałem czy czegoś potrzebuje lub po prostu, mam coś na głowie, on wzruszył ramionami. Przez cały dzień nosił ze sobą książkę którą zabrał z biblioteki tydzień temu. Zauważyłem że na okładce widniał tytuł "Jego wina". Nie wiem kiedy, przekreślił pierwsze słowo i zastąpił je "Moja". Bardziej niż co to oznacza, zastanowiło mnie skąd wziął długopis. Później uświadomiłem sobie, że starsza pielęgniarka Doris zawsze pozwala mu brać z jej piórnika coś do rysowania. Powinienem zwrócić mu uwagę, że nie powinien pisać po książkach? Pewnie i tak nikt inny oprócz niego po nią nie sięgnie.
     Odprowadziliśmy pozostałą trójkę na terapię grupową i wtedy zacząłem się stresować. Zostałem z nim sam. Nie miałem ochoty spędzać tej godziny w jego małym pokoiku więc znów ignorując zakaz Edwards zaprowadziłem go prosto do świetlicy. Z początku jego piękne oczy patrzyły na mnie pytająco kiedy złapałem za maskę do ochrony przed oparami sprayów i założyłem ją tak, że biały materiał zakrywał nos i usta, później po prostu.. znów się uśmiechnął. On nigdy ich nie nosił, tylko otwierał okna a pielęgniarki tłumaczyły się kupowaniem bezpiecznych, zmywalnych farb. Tym razem przez łuk pełnych warg przebiegło coś na kształt.. litości? Jak ojciec, bezdźwięcznie śmiejący się z synka, który po raz kolejny nie wie ile to dwa dodać dwa. Stanął na przeciwko mnie i uniósł ręce. Wstrzymałem oddech widząc jego twarz znów z tak bliskiej odległości i skarciłem się w myślach za uczucie zdenerwowania które mnie ogarnęło. Zdjął ochraniającą maskę, sięgając do uszu na których zaczepiona była. Podczas tej czynności jego palce przebiegły przez moje przydługawe włosy.
Może nie specjalnie. Może trwało to sekundę. Może jego rzęsy wcale nie były tak czarne i długie. Może w oczach wcale nie było tego złotego przebłysku który wpadł przez okno. Może wcale powietrze nie wydostało się z westchnieniem przez usta, może sekundę później szczęka nie zacisnęła się a czoło nie zmarszczyło delikatnie. Nie wiem. Może po prostu wyobraziłem sobie jego obraz tak blisko siebie bo kiedy się oddalił poczułem jakby to nigdy się nie wydarzyło. Znowu.
Odrzucił na bok materiał maski i podał mi czarną kredę.

- Jestem beznadziejny w grafficiarstwie prawda? - jęknąłem nie będąc pewny, czy w ogóle takie słowo istnieje. Kiwną głową twierdząco i mógłbym przysiąc że w kącikach jego oczu pojawiły się lekkie zmarszczki. Dziś uśmiechał się częściej niż kiedykolwiek, odkąd go poznałem. - Cher się podobało.. Ale masz rację, to nie dla mnie. Myślisz że to jest łatwiejsze? - wskazałem na kredę i przyjrzałem się jak zaczyna przesuwać nią po ścianie. Prawda jest taka że co by to nie było nie będzie mi szło, chciałem po prostu odnaleźć z nim wspólny język, jakoś się porozumieć.. - Okay..

Ile razy już robiłem z siebie idiotę przed Nickiem, starając się udowodnić... sam nie wiem co? Nie chciałem żeby Zayn oglądał moją porażkę, ale też nie mógłbym wybaczyć sobie, jeśli miałbym nie zobaczyć jego cienia uśmiechu.
Zauważyłem że rysuje księżyc. Nie był to zwykły bazgroł jaki zrobił bym ja, kółko. Wyglądało raczej jak kontury dużej, czarnej kuli otoczonej precyzyjnym cieniem. Sam przeciągnąłem po ścianie kredą, rysując coś bliżej nieokreślonego. Nie zastanawiałem się nad tym, byłem zbyt pochłonięty oglądaniem jak nanosi na swój obraz coraz więcej małych pociągnięć. Po chwili zrezygnowałem i odsunąłem się, oglądając go. Wydawał się tak pochłonięty tym co robił, że nawet tego nie zauważył. Wyglądał jakby przeprowadzał spokojną rozmowę ze swoim obrazem. Śledził wzrokiem najmniejszą kreskę, wpatrywał się w nią i marszczył przy tym czoło. Przyjrzałem się jego, teraz brudnym od kredy, dłoniom. Szczupłe palce poruszały się zwinnie służąc za narzędzia do pokazania jego myśli. Ten widok był piękny.
Nie wiem ile to trwało. Usłyszałem głosy pacjentów na końcu korytarza kiedy w końcu jego rysunek był gotowy. Niesamowite, jakbym wpatrywał się w niebo podczas bezchmurnej nocy. Bez zastanowienia wyjąłem telefon i wyłączając dźwięk w aparacie zrobiłem zdjęcie. Jutro już tego nie będzie, zmyją to, było zbyt piękne żeby po prostu zniknąć. Usłyszałem westchnienie bruneta. Przykucnął i pod księżycem zaczął pisać. Zdziwiło mnie, kiedy po chwili zobaczyłem tam "Ja".
Zdecydowanie. Był jak piękny, tajemniczy księżyc którego drugiej strony nikt nie zna. Chciałem ją poznać. W tym samym momencie w drzwiach stanęła Doris:

- Zayn pora na terapię indywidualną, ja Cię odprowadzę.

Chłopak kiwnął głową i szybkim krokiem udał się w stronę książki, którą zostawił na parapecie w południe. Zdziwiłem się kiedy podszedł do mnie i mi ją podał. Ostatnim co udało mi się dostrzec zanim wyszedł z pomieszczenia, był strach malujący się w jego oczach. Zupełne zaprzeczenie niedawnego spokoju i nuty szczęścia. Niepewność.

***

Kiedy jechałem taksówką do mieszkania Liama w mojej głowie rozbijały się pytania. Zachowanie Malika nie było normalne. Właściwie czego spodziewałem się po pacjencie psychiatryka, tylko że.. Zayna nie powinno tam być. A książka którą mi wręczył ciążyła niemiłosiernie w brązowej torbie, przewieszonej przez moje ramię.
Dogasiłem stopą papierosa i zadzwoniłem domofonem. Po chwili drzwi odblokowały się z brzęczeniem i znalazłem się na zimnej, betonowej, klatce. Przebiegł mnie dreszcz. Pokonałem kilkanaście schodów i po otworzeniu drzwi uderzył mnie zapach pomidorów i lekko przypalonego mięsa.

- Cześć Harry! - z kuchni usłyszałem głos Sophie. - Zrobiłam spaghetti, siadaj do stołu!
- Nie jestem głodny. - rzuciłem przepraszająco zaglądając do kuchni przez drzwi i machając na powitanie. Liama nie było w domu.

Było to oczywiście kłamstwo. Zayn śledził mnie wzrokiem przez kilka godzin i nie chcąc uwalniać się spod tego uczucia zrezygnowałem z przerwy na lunch, umierałem więc z głodu. Miałem jednak ważniejsze rzeczy na głowie. Usiadłem ciężko na kanapie, która spełniła teraz funkcję mojego pokoju i wygrzebując z torby książkę otworzyłem ją na pierwszej stronie.

"Mogę Ci zaufać?" - napisane czarnym długopisem, zaraz pod dedykacją od autora.

________________________________________________________________

Witam was kochani pod dziesiątką! Dziękuję za cierpliwość, jak pisałam wcześniej nie miałam zbytnio czasu na myślenie o pisaniu przez ostatni.. ponad miesiąc. Długo. Za długo.
Właściwie moje wakacje dopiero się zaczynają i wracam do życia.
Jak wam mija ten cudowny czas niewymagający ślęczenia do późna nad książkami?
Jakieś przemyślenia dotyczące tego rozdziału? Wysłucham tych dobrych i tych złych opinii oczywiście xx
Chcecie poznać już historię Malika? Nie mogę się doczekać aż wam ją opowiem.

Z racji tego że niedługo moje urodziny a nie wiem czy do tego czasu wyrobię się z kolejnym rozdziałem... Wszystkiego najlepszego dla tych, którzy kończą w tym roku 17 lat. Starzejemy się, hah.

Dziękuję za wszystkie komentarze i 11k wyświetleń!

+ jeśli chcesz być informowana o kolejnych rozdziałach zostaw nazwę twittera w komentarzu xx

14 komentarzy:

  1. Osz kurde, się porobiło .. Już sama nie wiem co myśleć .. Jako zagorzała Larry Shipper cały czas staram się utrzymać tą cienką niteczkę, na której obu końcach znajdują się chłopcy, ale już nie wiem, czy to nadal ma sens .. Nie wiem, czy Louis naprawdę kocha Harrego, czy po prostu za nim tęskni, bo zdążył się przyzwyczaić .. I w ogóle moment, w którym sprawdził, czy Hazz zabrał pieniądze . Serio Lou ? To było takie ważne ?
    Zen .. Zen, Zen, Zen .. Co ja z nim mogę zrobić ? Jest maleńką tajemnicą, którą każdy czytelnik chcę już poznać, a ty tylko wzniecasz naszą ciekawość z każdym kolejnym rozdziałem ; ) Cholernie intryguje mnie ta cała relacja pomiędzy Stylesem a Malikiem, jednak wciąż czuję niepokój .. No kurna, chyba nie bez powodu jest w psychiatryku, tak ? Uhhh, czekam na next !
    Ulubiony fragment ! ♥ : 'Zjebałem. Brakuje mi jego dotyku, jego głosu i oddechu który codziennie rano łaskotał moją szyję. Nie pamiętam co mu wtedy powiedziałem, byłem jakby w transie i nawet nie wiem jak później znalazłem się w mieszkaniu. Jedno wiem, powinienem tego żałować.' - ojjjjj .. zjebałeś i to równo !
    Informuj mnie ! x
    @Gabryska__99

    OdpowiedzUsuń
  2. o tak tak chcemy poznac historie Zayna! :) po za tym rozdzial jest super, szczegolnie moomenty zarry'ego :)
    tez koncze w tym roku 17 lat haha i to za 3 dni :D
    @twerection

    OdpowiedzUsuń
  3. Rozdział oczywiście cudowny, z resztą jak zawsze, haha
    Lou, Lou, Lou, zjebałeś sprawę, serio... W ogóle jak mogłeś martwić się o pieniądze w takiej chwili, hm?
    Moim zdaniem końcówka najlepsza. Wiedziałam, że w końcu Zayn w jakiś sposób porozumie się z Hazzą.
    Zdecydowanie chcę już poznać historię Zayn'a.
    No nie trzymaj nas dłużej w niepewności, plz XD

    Hmm, napisałabym dłuższy komentarz, ale nie jestem dzisiaj w stanie, więc mam nadzieję, że nie obrazisz się, że taki krótki i byle jaki :)
    @catchmesheeran

    OdpowiedzUsuń
  4. Ten rozdział jest zdecydowanie świetny *.*
    Nie mogę się doczekać na nn
    Weny życzę xoxo

    OdpowiedzUsuń
  5. Tym rozdziałem mnie po prostu rozwaliłs, jak można kończyć w takim momencie, no ja się pytam jak. Już się nie mogę doczekać nn, jestem tak cholernie ciekawa historii Malika. Wiem, że masz teraz wakacje i chcesz odpocząć, ale błagam nie karz nam tyle czekać. A tak z innej beczki wcześniej w komentarzu nie napisałam ale zdałam do trzeciej gimnazjum :D. No więc życzę ci weny i do nn.
    Pozdrawim @234nata

    OdpowiedzUsuń
  6. Długo czekałam na rozdział, ale myślę, że się opłacało. Mimo że jestem LS to to jest jedno z moich fav ff @foreverloveluke

    OdpowiedzUsuń
  7. Jezu już nie mogę się doczekać następnego rozdziału ♥
    Jest świetny rozdział

    OdpowiedzUsuń
  8. uh, ciekawi mnie ta historia zayna, lel. kończenie w tym momencie to zbrodnia ;-;
    czekam na następny x
    @Toriixdd

    OdpowiedzUsuń
  9. AAA!!! Kocham ten rozdział! Nie wiem czemu, ale jest bardziej magiczny niż pozostałe. I te Twoje zdania... Małe arcydzieła, po prostu. "Wylewając spirytus kosmetyczny na wacik zaciągnąłem się jego ostrym zapachem. Chciałem żeby wypalił mi umysł." Miazga, Iwo, miazga. Kocham. Pierwszy raz pomyślalam, że to już czas pożegnać Larrego i przywitać Zarrego... Lou zjebał po całości i już nawet nie jest mi go szkoda. Pisz już 11, proszę, bo nie mogę się doczekać historii Malika!

    OdpowiedzUsuń
  10. YEAH!!! ZARRY!!! ZARRY !! Jako miłośniczka Zarry'ego mogę tylko powiedzieć Aububechbchkrbcdjdcnfehjfnjjnjfnhjvnhrffjnvjedncnejdcnjv <3
    I może jeszcz: ZAAAAAAAAAAARRRRRRYYYYY!!!
    Kurcze Zen chłopie co Ci się stało? Czemu nic nie mówisz? Wiemy, że jesteś skryty, ale żeby aż tak? Harry och Harry jak dobrze, żw brakuje Ci dotyku Zayna!
    Lou mnie zirytował! Opuszcza go miłość jego życia a on za kasą tylko i to chamskie zachowanie w stosunku do Nialla...grrrrr...
    Rozdział świetny! Czekam na następny!
    Pozdrawiam,
    Lavena x

    OdpowiedzUsuń
  11. Rozdział genialny , jak wszystkie. Myślę,że Zayn będzie chciał pirozumiec się z Harrym przez tę książkę. To takie słotkie kiedy opisujesz zachowania Zayna! Czekam na kolejny rozdział i weny życzę.
    @SillyDreamer_Me

    OdpowiedzUsuń
  12. Zajebiste *.* strasznie mi się podoba ;33 @nxd69 czekam na kolejny :))

    OdpowiedzUsuń
  13. @Kathy_Kitti :* Rozdział Cuuudownie cudowny ! ;) Czekam na next I naprawde masz nie samowity talent zazdroszcze ! ;*<3e

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. @Kathy_Kitti_ Oooo tak ! ;*;* Sorki tam źle wpisalam Buuuźka weny życze ! ;D

      Usuń