sobota, 11 stycznia 2014

Rozdział 2.




Mój oddech który stawał się coraz głębszy tłumiła puchowa poduszka. Z półprzymkniętymi powiekami podniosłem się na jednej ręce. Byłem bardziej zmęczony niż mi się wydawało. Ciało odmówiło posłuszeństwa sprawiając, że znów opadłem w pościel, głową w dół. W końcu myśli zebrały się w całość i powoli zacząłem przypominać sobie co działo się wczoraj i... gdzie jest Harry? Podskoczyłem jak oparzony i dopadłem telefonu na szafce nocnej. Próbowałem kilka razy, cisza. Westchnąłem i przetarłem twarz dłonią, wybierając numer Liama. Odebrał już po dwóch sygnałach. 

- Tommo nie mogę teraz rozmawiać, prowadzę. Będę u Ciebie za chwilę.

Rozłączył się. Zajęło mi chwilę zrozumienie co powiedział. Z opóźnieniem dotarło też do mnie że byłem nagi, co oznaczało że Payne musiał mnie wczoraj rozebrać. Niezręczne. Zmusiłem swoje ciało do wstania i pójścia do łazienki. Zimny prysznic nieco mnie otrzeźwił, na tyle żeby zacząć martwić się o swojego chłopaka. Nie do końca pamiętałem co wczoraj się wydarzyło, ale miałem wrażenie że widok skutego w kajdanki Harry'ego nie był senną fantazją. Zdążyłem założyć szare spodnie od dresu gdy usłyszałem dzwonek do drzwi.

- Powiedz że to mi się śniło i wcale nie zgarnęła go policja. - przywitałem Liama zakładając bordową koszulkę.
- Obawiam się, że tym razem się nie wywinie. - usiadł na blacie i zaczął bawić się kluczami. - Wziąłem drugą zmianę i pojechałem prosto na komisariat.
- Cholera! - złapałem się za skronie. - Niall prosił mnie żebym przyszedł dziś wcześniej do salonu. On mnie zabije. - westchnąłem modląc się żeby szefowi nie wpadło do głowy sprawdzić dziś pracowników. - No dobra, mów co z nim. - przysunąłem sobie krzesło i z westchnieniem spojrzałem na młodszego chłopaka.
- Na razie trzymają go na 48 godzin, bo był pijany i agresywny. Na szczęście nie robili badań na inne substancje, byłoby zdecydowanie gorzej. Był już notowany za rozboje, tym razem nie skończy się na grzywnie.
- Chyba go nie.. - poczułem gulę rosnącą w gardle. - Nie mogą go zamknąć..
- Rozmawiałem już z ciotką. Mówiła że będzie miał rozprawę za rozbój, nie uwzględniając pobicia bo tamci tego nie zgłoszą. Powiedziała że postara się, żeby dostał jakieś prace społeczne. Wspominałem jej że macie krucho z kasą.
- Liam... ja nie wiem jak Ci dziękować. - odetchnąłem i schowałem twarz w dłoniach. - Tyle razy już wyciągałeś go z problemów.
- Nie ma sprawy, jak mam znajomości w policji to muszę je wykorzystywać. - poklepał mnie po ramieniu. - A tego idiotę polecam zapisać na jakąś terapię hamującą agresję. Ostatnio jak wózek widłowy nie chciał mu odpalić prawie urwał kierownicę.

Cały on. Gdyby nie to, że ciotka Payne'a siedziała na wysokim stołku w tutejszej policji Harry już dawno siedziałby za kratkami. Ale co ja mogłem zrobić?
Pożegnałem się z Liamem i w pośpiechu zacząłem zbierać się do pracy. Byłem spóźniony. Dwie godziny. Wyszedłem z mieszkania zakładając plecak i czapkę, kiedy przypomniałem sobie że niczego nie zjadłem. Czułem się dziś wyprany, odwirowany i wywieszony na wiatr. Przeżycie tego dnia, na dodatek zamartwiając się o Harry'ego, nie będzie łatwe. Droga do salonu zajmowała mi zazwyczaj dwadzieścia minut, ale dziś postanowiłem ją przebiec, żeby całkiem się rozbudzić. Pogoda była cudowna, czyste niebo, lekki wietrzyk i ciepłe promienie. Czerwiec to zdecydowanie mój ulubiony miesiąc. Przekroczyłem próg salonu ciężko dysząc i od razu poczułem na sobie morderczy wzrok Irlandczyka. W środku byli klienci więc się nie odezwał, ale widziałem po zmarszczonym czole, że nieźle mi się oberwie. Poszedłem na zaplecze, zostawić swoje rzeczy i przejrzeć zeszyt z zapisami na dziś. Odetchnąłem z ulgą widząc, że mój pierwszy klient na dziś przyjdzie za piętnaście minut i nie będę musiał nikogo przepraszać za swoją nieobecność. Posprzątać i zrobić zamówienia mogę po zmianie. I tak nie będę miał nic innego do roboty, nie uśmiecha mi się siedzenie samemu w pustym mieszkaniu. Wszedłem do pomieszczenia, w którym z głośników wydobywało się "Dead or Alive" i poszedłem do części przeznaczonej dla mnie. Czyżby Horan porządkował naszą kolekcję płyt? Bon Jovi? Nie słuchaliśmy ich od bardzo dawna. Zacząłem układać na blacie wszystkie swoje sprzęty do piercingu i powierzchownie porządkować stanowisko pracy. Klientka się spóźniała więc usiadłem na stołku obłożonym czarną skórą i wsłuchałem się w dźwięk maszynki do tatuażu, która brzęczała w dłoniach Nialla, zwinnie podążając po ramieniu brodatego faceta,  stałego bywalca salonu. Uwielbiałem ten dźwięk, tak samo jak uwielbiałem swoją pracę.
Rodzice robili mi awantury średnio pięć razy dziennie, kiedy poinformowałem ich w wieku dziewiętnastu lat że rzucam szkołę i przeprowadzam się z Harrym do Londynu. Nie żałuję tego. Pokazałem im że nie potrzebuję szkoły, by móc zapłacić za rachunki. Pamiętam jak ciężko było na początku. Dwójka nastolatków zdanych tylko na siebie, w obcym mieście, bez pomocy znikąd. Pracowałem w barze jako kelner, Styles ledwie skończył osiemnaście lat załapał się do hurtowni w której do dziś jeździ widlakiem. Niall odwiedził bar i zauważył krwawiący kolczyk w mojej wardze, nieudolną próbę w pierwszych dniach kursu na który składałem od miesięcy. Zagadał o swoich początkach jako tatuażysta. Okazało się że byliśmy w tym samym miejscu swojej "kariery", tylko że to rodzice jego dziewczyny potrzebowali pracowników. Ojciec Eleanor chciał zrobić sobie przerwę a sama ona nie przejęła po nim talentu. Niall po szkole plastycznej od razu poczuł, że to coś dla niego i po kilku miesiącach zajął miejsce pana Calder. Zaprzyjaźniliśmy się gdy przychodził do baru. Kiedy przekonał rodziców Eleanor, że stworzenie drugiego stanowiska to dobry pomysł, w końcu ja i Harry przestaliśmy martwić się o rachunki. Dlatego czułem się okropnie spóźniając się do pracy, głównie jemu zawdzięczamy to że ostanie cztery lata były, jakie były.
Ze skupieniem malującym się na twarzy tworzył idealny wzór. Białe, gumowe rękawiczki zakrywały tatuaże na prawej dłoni które sam sobie wykonał i które uwielbiałem. Reszta Sleave'a była jednak widoczna. Zawsze z podziwem patrzyłem na jego ręce całe pokryte kolorowymi obrazami, napisami. Dziś miał na sobie tank top z logiem Motörhead więc będę mógł podziwiać je przez cały dzień.
Z zamyślenia wyrwał mnie dźwięk zamykanych drzwi. Dziewczyna z czerwonymi włosami podeszła do mnie, widać było że jest lekko zdenerwowana. Byłem już przyzwyczajony, że poza przekłuwaniem umiejętność spokojnej rozmowy jest wręcz wymagana do tej pracy. Wstałem i z szerokim uśmiechem zapytałem:

- Co Cię do mnie sprowadza słonko?
- Chciałabym zrobić septum.

***

Przekręciłem klucz w zamku i obróciłem kartkę na "zamknięte". Niall zasunął właśnie żaluzje, kiedy nie wytrzymałem.

- Nie odezwałeś się cały dzień. - zacząłem z lekką irytacją w głosie. - Wiem że się spóźniłem ale jak długo zamierzasz mnie karać?
- Lou.. - westchnął i odwrócił się w moją stronę. - To nie był pierwszy raz. A ja mam już dość tego, że muszę sam się wszystkim zajmować i ratować Ci tyłek. Rano miała wpaść Eleanor ale musiałem jej powiedzieć żeby nie przychodziła. Wiedziałem że przywiezie ją ojciec i przy okazji zajrzy jak sobie radzimy, a Ciebie nie było! - zniknął na chwilę na zapleczu, wrócił i wręczył mi mopa. - Nie widziałem się z nią od kilku dni bo ma praktyki w biurze a kiedy znalazła czas ja musiałem odmówić. Wiesz że nie odpisała dziś na żadnego esemesa?
- Niall przepraszam.. - poczucie winy sprawiło że mój głos nieco się ściszył. - Miałem ciężką noc. - zacząłem myć podłogę a w głowie zamajaczył obraz skutego Harry'ego. - Stylesa zgarnęła policja.
- Pieprzysz? - spojrzał na mnie przerywając dezynfekowanie sprzętów. - Ostatnio zamknęli go za kradzież samochodu, co tym razem zrobił?

Westchnąłem tylko kiwając przecząco głową. Wystarczyło że nie mogłem przestać przez cały dzień się martwić o to gdzie, z kim jest i jak się czuje. Ostatnio między nami pełno było niepotrzebnego napięcia i kłótni. Nie chciałem dopuścić do siebie tej myśli, ale po sześciu latach związku.. Nie. Jak tylko go wypuszczą zrobię wszystko żeby było jak dawniej. Jak wtedy kiedy razem zrywaliśmy się z lekcji żeby posiedzieć nad rzeką i jak chodziliśmy razem na koncerty lokalnych zespołów, chowaliśmy się z paleniem papierosów przed rodzicami, nie mieliśmy na głowie mieszkania i pracy.
Niall wyszedł przed dwudziestą. Ja zostałem dokończyć sprzątanie i zrobić zamówienia, co zajęło mi ponad godzinę. Kilka razy sprawdziłem czy dokładnie zamknąłem drzwi i odszedłem w stronę pobliskiego baru. Nie chciałem być sam. Zanim wszedłem do środka wykręciłem po raz kolejny numer Harry'ego. Bez odpowiedzi.
W środku było tłoczno. Dochodziła dwudziesta druga więc miasto zaczynało żyć. Ludzie dzielili się na dwie grupy. Na tych którzy chodzili do klubów z laserowymi światłami, dymem na parkiecie i kolorowymi drinkami.. Oraz tych którzy przy dźwiękach rocka z lat dziewięćdziesiątych popijali piwo w słabym świetle baru. Zacząłem zachodzić w głowę dlaczego wczoraj zabrałem go do roztańczonego klubu zamiast wybrać się na piwo? W tym drugim towarzystwie jest zdecydowanie milsza atmosfera i nie znajdzie się żaden szukający guza dres.Dopijałem drugi kufel przypatrując się ludziom, kiedy obok mnie usiadła całkiem ładna dziewczyna.

- Przyglądam Ci się od dłuższego czasu i wyglądasz jakbyś miał na głowie sprawy całego świata. - miała całkiem miły głos więc uśmiechnąłem się do niej blado.
- Wystarczy że martwię się o ważną dla mnie osobę.
- Może chciałbyś coś co pomoże Ci nie myśleć? - pociągnęła spory łyk i spojrzała na mnie wyczekująco.
- Jeśli masz skuteczny wybielacz zmartwień jestem zainteresowany.
- Zabawnie się składa.. - sięgnęła do kieszeni kurtki i wyjęła woreczek z białym proszkiem. - Chyba mogę pomóc.

____________________________________________________________________

Witajcie misiaczki ♥
Jak podoba Wam się dwójka? Podarowałam sobie jakieś większe rozwinięcie akcji, żebyście mogli na początek lepiej poznać bohaterów i ich otoczenie.
Co myślicie o połączeniu Nialla i Eleanor? Jeszcze czegoś takiego nie widziałam więc pomyślałam, czemu nie? Nie zabijecie mnie za to prawda? :D

dziękuję za wszystkie komentarze pod poprzednim rozdziałem, liczę na to, że tutaj też wyrazicie swoje opinie :)

+ jeśli chcesz być informowany o rozdziałach zostaw nazwę twittera w komentarzu.

10 komentarzy:

  1. Jest tak samo genialny jak poprzedni! :*
    Czekam na nexta z niecierpliwością <3
    A jeśli chodzi o Nialla i Eleanor to dlaczego nie ;P Nikt cię nie bd za to mordował xD
    PS Pierwsza! :3

    OdpowiedzUsuń
  2. O nie.. Ta panienka z białym proszkiem już mi się nie podoba :/
    Kurna, Louis tak bardzo martwi się o Harrego :c . Cały dzień w pracy i myślał tylko o nim .. Nie chce mi się wierzyć, że kiedyś Hazz zacznie kręcić z Zaynem .. Nie przeżyję tego !
    Ale wracając do początku mojego komentarza.. LOUIS, ZOSTAW ! NIE WOLNO ! IDŹ DO DOMU, ALE JUŻ !!!
    Hmm... Niall i Eleanor ? Może być ciekawie : D
    Ulubiony fragment ! ♥ : 'Ostatnio między nami pełno było niepotrzebnego napięcia i kłótni. Nie chciałem dopuścić do siebie tej myśli, ale po sześciu latach związku.. Nie. Jak tylko go wypuszczą zrobię wszystko żeby było jak dawniej. Jak wtedy kiedy razem zrywaliśmy się z lekcji żeby posiedzieć nad rzeką i jak chodziliśmy razem na koncerty lokalnych zespołów, chowaliśmy się z paleniem papierosów przed rodzicami, nie mieliśmy na głowie mieszkania i pracy.' - to było kochane ;')
    Informuj mnie ! x
    @Gabryska__99

    OdpowiedzUsuń
  3. Dead or alive? serio? hahahh ;D Niall i Eleanor, hmm ty to masz wyobraźnię xd

    OdpowiedzUsuń
  4. Kochanie, nominowałam Cię do Liebster Award ! ♥
    Więcej informacji znajdziesz na : http://hiding-fanfiction.blogspot.com/2014/01/liebster-award.html ! x
    P.S. Już nie mogę doczekać się następnego rozdziału YEAF ! Aaaghh ! ^_^

    OdpowiedzUsuń
  5. Ale mam podjarę! Jaram się jaram! Mama się zaczyna dziwnie na mnie patrzeć ale to jest takie abghtshhsh! Cudowne!
    Ale wracając do tematu. Już bałam się że ta baba zacznie świecić cyckami przed Lou a ta tu tak z zaskoczenia z białym proszkiem wyskakuje :P jak już wspominałam to jest zajebiste! Tak po prosu. I ten wątek El i Nialla... no po prostu mrrrr... :* całuję i czekam na dalsze niesamowite części z równie niesamowitymi postaciami :)
    Jeszcze raz całuję i kończę ^^ papatki :*
    P.S. zapraszam do siebie na Teen Stripper and The Girl Thief. Sorki za lekki spamik.
    I teraz na prawdę kończę ^^
    P.S. (2 :*) masz niesamowity i prze cudowny talent ; D

    OdpowiedzUsuń
  6. Cześć ;) Twój blog został wytypowany do "Coś do poczytania..." Więcej informacji tutaj: http://ihateyouharry.blogspot.com/p/blog-page_18.html Zapraszam również do Listy Polish Directioners. Niech wszyscy wiedzą, że jesteś Directionerką!! :* Pozdrawiam :3

    OdpowiedzUsuń
  7. Woow cudowny !
    Czytając mam wrażenie, że masz lekkie pióro do pisania :D
    Świetna fabuła :d

    OdpowiedzUsuń
  8. Niall i Eleanor? To może być ciekawe połączenie! A co do rozdziału,brak mi słów,po prostu pisz jak najszybciej nexta :)
    ps.Bardzo było by mi miło gdybyś wpadła do mnie:http://27tattooscontinuebyemily.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  9. Świetny rozdział, już jestem uzależniona!
    Omfg kocham cię, świetnie piszesz ;)

    Zapraszam do siebie :D
    mamfazenahazze.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  10. Świetny... naprawde wow! Dobra jde czytać dalej, ale blog jest zajebisty
    @lo_ve1D

    OdpowiedzUsuń