poniedziałek, 6 stycznia 2014

Rozdział 1.




- Kocham Cię. - wyszeptał prosto do mojego ucha łaskocząc je delikatnie.

Podłoga klubowej, wypełnionej dymem papierosowym, brudnej łazienki może nie jest najmilszym miejscem na takie wyznania.

- Też Cię kocham.

Pocałowałem go w przesiąknięte alkoholem usta i powoli odsunąłem. Nie ukrywam że pozycja w jakiej teraz leżeliśmy nie była najwygodniejsza. A raczej on leżał na mnie. Przymknąłem powieki wsłuchując się w drżenie podłogi. Muzyka cichła coraz bardziej a ja coraz głębiej zapadałem się w sobie. Co chwilę drzwi otwierały się i zamykały powodując, że powietrze nieznacznie się poruszało a przytłumiony dźwięk wyostrzał. Słowa padające z ust ludzi przewijających się przez pomieszczenie tańcząc chaotycznie obijały się o ścianki mojej czaszki. Do środka weszło więcej osób, krzyczeli coś. Łupnęło w drzwi kabiny, poleciało sporo przekleństw. Napiąłem mięśnie. Poczułem nacisk w wewnętrznej stronie dłoni. Louis splótł nasze palce wiedząc, że to mi pomoże nie wpaść w złość i nie 'uaktywnić agresora', jak on to nazywał. Dobrze że mam przy sobie kogoś tak opanowanego jak on. Osobiście nie zauważyłem problemu. Jestem spokojnym człowiekiem.. dopóki ktoś nie wejdzie mi w drogę. Wtedy usunę go bez większego problemu, wraz z jedynkami i dorzucę kilka siniaków. Odetchnąłem głęboko i czekałem aż przestaną zakłócać nasz spokój, wynosząc się. W końcu znów zostaliśmy sami.. nie licząc kolesia wypluwającego zawartość żołądka w ostatniej kabinie. Postanowiłem zrezygnować z przyjemnej ciemności na rzecz konkretnego znieczulenia. Światło mocno pokiereszowanej lampy pozwoliło mi zobaczyć obrzydliwie pomarańczowe kafelki toalety. Przyzwyczaiłem się do tego widoku. Bywaliśmy tutaj nawet częściej niż na głównej sali. Siedząc na brudnej posadzce mieliśmy swój czas na milczenie. Włożyłem dłoń do kieszeni katany Louisa, jednocześnie studiując jego twarz. Był w dużo poważniejszym stadium upojenia alkoholowego niż ja. Niestety to moja głowa będzie jutro pękać, a on wstanie do pracy z uśmiechem na ustach i pobiegnie tam rześkim krokiem. Kiedy zorientował się co robię mruknął leniwie i oplótł rękami moje ramię. Wyjąłem z dżinsówki mały foliowy woreczek, z zieloną zawartością. Z kieszeni spodni wygrzebałem zmaltretowaną paczkę fajek i wyjąłem ostatnią. Przegryzłem filtr i zacząłem opróżniać papierosa z tytoniu. Tomlinson westchnął ponownie i ciężko oparł się o mnie, nieco utrudniając mi ruchy. Tylko gdzie jest zapalniczka? Chyba wypowiedziałem to na głos, bo Lou podsunął mi ją pod nos z lekkim uśmieszkiem. Odpaliłem i zaciągnąłem się rozkoszując się zapachem wypełniającym moje płuca.

Siedzieliśmy tak dość długo, żebym stracił czucie w ręce na której leżał Louis. Poruszyłem nią czując nagłą chęć wstania, więc chłopak przesunął się umożliwiając mi to. Podniosłem się ze wszystkich sił starając się opanować zawroty głowy. Przeciągnąłem się i poprawiłem włosy, zauważając zaraz, że on dalej leży na podłodze. Wyglądał żałośniej niż myślałem. Miał przymknięte powieki, ciężko oddychał i pomrukiwał, jakby był w całkiem innym wymiarze. Nie chciałem go z niego wyciągać. Należał mu się odpoczynek, ostatnio ma sporo problemów w pracy... ale kiedy na stanowczo zbyt jasnym wyświetlaczu zobaczyłem, że jest druga trzydzieści siedem, postanowiłem przerwać jego niemyślenie. Przykucnąłem przy nim i składając pocałunek na jego czole objąłem go w pasie. Chyba nie zdawał sobie sprawy z tego co się dzieje bo nawet nie próbował się podnieść. Dawno się tak bardzo nie upił. Nawet nie pamiętam jak wiele szklanek opróżnił, byłem zbyt zasłuchany w grającym ostre kawałki zespole. Kiedy koncert dobiegł końca, a na sali zaczęto puszczać dubstepową rąbankę, Louis już tutaj leżał. Zebrałem resztki siły i podniosłem bezwładnego chłopaka żeby zaraz przycisnąć go do ściany własnym ciałem. Przytrzymywałem go samym sobą, inaczej powróciłby do poprzedniej pozycji a to z pewnością byłoby bolesne. Poklepałem go po policzku i uzyskując reakcję w postaci drgających powiek, zacząłem przeszukiwać kontakty. "Harreh" wyjęczał otwierając półprzytomne oczy, kiedy wciskałem zieloną słuchawkę przy imieniu Liama. Odebrał dopiero za drugim razem, kiedy zaczynałem się już denerwować a Louis wydawał się być coraz cięższy.

- Styles dlaczego do jasnej cholery budzisz nas w środku nocy. - usłyszałem niezadowolone jęczenie.
- Sytuacja awaryjna. - przeszedłem do rzeczy bez zbędnych przeprosin. - Nie mam pieniędzy na taksówkę a Tommo jest nieprzytomny. Nie ma szans żeby wrócić z buta, przyjedziesz po nas? Jesteśmy w "Blue and Yellow".
- Nienawidzę Cię Harry. - uśmiechnąłem się pod nosem słysząc skrzypiące sprężyny po drugiej stronie słuchawki. - Będę za dwadzieścia minut.

Rozłączył się a ja chowając telefon do kieszeni skupiłem się znów na doprowadzeniu Louisa do stanu używalności. Zacząłem do niego mówić. Wiedziałem, że nawet gdybym recytował "Redutę Ordona" będzie mnie uważnie słuchał. Często jego uwielbienie mojego głosu wydawało mi się dość zabawne, ale w takich chwilach niezwykle przydatne. Szeptałem mu do ucha tekst piosenki Imagine Dragons obserwując jak jego spojrzenie powoli staje się przytomne. W końcu zamrugał gwałtownie i ciężar zaczął znikać z moich barków, gdy znów stał o własnych siłach.

- Co Ty pieprzysz Harry. - wyjęczał patrząc na mnie z krzywym uśmiechem.

Również się zaśmiałem widząc że zaczął kontaktować. Pocałowałem go i obejmując w talii wyprowadziłem z łazienki. Zająłem się nim na tyle, że zapomniałem w jakim sam byłem stanie. Przypomniało mi o tym lustro znajdujące się na przeciwko drzwi do toalet. Moje odbicie wydało się w tamtej chwili najśmieszniejszą rzeczą pod słońcem więc klub opuściliśmy dusząc się ze śmiechu. Ludzie którzy nas popychali byli równie zabawni. Trzecia rano to najgorszy czas w miejscach takich jak to. Zawsze jest wtedy kryzys. Ci którzy przyszli się zdrowo zabawić poszli już dawno a ci, jak my, którzy mieli gdzieś to że jutro trzeba wstać do pracy, ledwo utrzymywali pion. Oparliśmy się o ścianę słabo oświetlonego budynku, zaraz obok wymiotującej dziewczyny, którą podejrzewam rzucił chłopak, wnioskując po rozmazanym makijażu. Payne zaraz powinien się pojawić. Przymknąłem oczy i zaciągnąłem się ciężkim powietrzem czerwcowej nocy. Pogoda była idealna. Oby tylko jutro nie padało, nie uśmiecha mi się iść na kacu, na dodatek przemoknąć.
Poczułem dłoń powoli wędrującą w dół po mojej wymiętej, granatowej koszulce. W momencie jego biodra znalazły się na przeciwko moich. Złączył je kładąc ręce na moich bokach i uniósł głowę. Pochyliłem się, nie odmawiając chłopakowi pocałunku. Jego oddech zmieszał się z moim sprawiając że krew w żyłach zaczęła płynąć szybciej. Jedną dłoń skierowałem na jego kark uniemożliwiając mu odsunięcie, a drugą przesunąłem po zarysowanych lekko mięśniach brzucha. Przyległ do mnie mocniej przygniatając mnie do ściany i pogłębił pocałunek przesuwając językiem po moich wargach. Poddałem się mu, smakując jego ust w tak samo zachłanny sposób. Palce wplótł w moje włosy i zaczął je lekko ciągnąć. Wiedział że to uwielbiam. Jęknąłem ciężko wypuszczając powietrze. Substancje krążące w moim krwiobiegu tylko wzmocniły doznania, przez co błagałem w myślach żeby Liam się pospieszył.
Prawie zupełnie oddałem się pieszczocie Louisa dlatego głos dotarł do mnie jak przez mgłę. Ale dotarł.
"Pedały" ktoś krzyknął po raz kolejny. Odsunąłem się niechętnie od swojego chłopaka i z westchnieniem rozejrzałem się po podjeździe. Dostrzegłem grupę "dresów" po drugiej stronie ulicy. Patrzyli na nas pogardliwie i właśnie to spojrzenie sprawiło, że moja krew zawrzała. Tomlinson zorientował się o co chodzi i chciał skupić na sobie moją uwagę ponownie mnie całując. Alkohol który we mnie płynął sprawił, że nie udało mu się zdusić we mnie złości. Odsunąłem go na bok, kątem oka rejestrując że lekko się zachwiał, i ruszyłem w stronę śmiejących się łysoli z piwem w rękach. Usłyszałem swoje imię, ale Louis szybko zrezygnował wiedząc, że nie może już nic zrobić. Z kamienną twarzą podszedłem do jednego z nich, który wyszedł mi naprzeciw.

- Chciałeś czegoś leszczu? - zapytał pogardliwie a jego kumple zanieśli się śmiechem.
- Chciałem dowiedzieć się czy Twój krzywy nos miałby coś przeciwko temu, gdybym przez przypadek Ci go złamał. - warknąłem czując narastający gniew od samego patrzenia się na łysego.
- Uważaj na słowa mała pedalska dziwko, nie chciałbym pobrudzić sobie rąk oddając Ci.

Przez kilka sekund mierzyliśmy się wzrokiem. Usłyszałem klakson samochodu Liama. Koleś splunął pod nogi widząc że się odsunąłem. Moja twarz zapłonęła. Odwróciłem się powoli i usłyszałem śmiech całej bandy. Wystrzał adrenaliny spowodował, że zebrałem całą swoją siłę i odwróciłem się mocno wymierzając, prosto w nos osiłka. Moje kostki w zderzeniu z jego twarzą wydały głuchy dźwięk. Patrząc jak zatacza się w tył, chwytając za widocznie skrzywiony nos, nie mogłem powstrzymać uśmiechu. Buzująca krew pozwoliła mi stać tam z władczą miną. Nie trwało to długo bo wraz z krzykiem Liama dobiegającym jak przez mgłę, poczułem silny cios w szczękę. Byłem otumaniony, ale podnieciło to tylko gniew panujący w moim wnętrzu. Zaczęła się szarpanina. Nie miałem najmniejszych szans, już po kilku uderzeniach które udało mi się wycelować zostałem unieruchomiony w uścisku. Krzyk wydobywający się spomiędzy moich warg, gdy zostałem kopnięty w brzuch, zmieszał się z dźwiękiem który był ostatnim, co chciałem teraz usłyszeć. Nagle dłonie wokół mnie zniknęły i upadłem na twardy chodnik. Czerwono-niebieskie światło wypełniło całą ulicę, a po dresach nie było ani śladu. Alkohol sprawił że nie czułem tak silnego bólu jaki normalnie wywołałyby uzyskane obrażenia, więc podniosłem się na równe nogi. Nie zdążyłem nawet odetchnąć. Dwóch policjantów zaciągnęło mnie w stronę radiowozu i przyciskając do maski wykręciło ręce do tyłu. Odnalazłem spojrzenie Louisa w małym tłumie który zdążył się zgromadzić i bezgłośnie powiedziałem "przepraszam". Liam objął go i zaczął ciągnąć w stronę samochodu. Mam nadzieję że się nim zajmie a Louis jest na tyle pijany, że nie wpadnie mu do głowy jechać za mną, tylko pójdzie spać.
Poczułem mocne ręce na swoich kieszeniach. Sprawdzali mnie, a ja dziękowałem losowi, że wypaliłem w łazience resztki marihuany. I tak mam wystarczająco przejebane.


____________________________________________________________


Witam wszystkich ponownie!
Jak podobał Wam się pierwszy rozdział nowego opowiadania? Co myślicie o tym pomyśle?
Czekam na wasze opinie i mam nadzieję że będziecie tutaj zaglądać oraz towarzyszyć mi wraz z kolejnymi rozdziałami. Mam nadzieję że Was nie zawiodę.


+ jeśli chcesz być informowana o rozdziałach zostaw nazwę twittera w komentarzu :)



20 komentarzy:

  1. Wow, nie mam słów *-*
    Piszesz niesamowicie, czuję, że te ff już podbiło moje serce i z pewnością znajdzie się na liście ulubionych blogów.
    Czekam na kolejny rozdział :)
    @ellen_my_queen

    OdpowiedzUsuń
  2. Wow, no nieźle się zapowiada! Agresywny Harry - kocham go takiego. Możesz mnie informować? @layastory.

    OdpowiedzUsuń
  3. Genialne! Nie mogę się doczekać nexta :*
    Warto było czekać <33

    OdpowiedzUsuń
  4. ooooooo zaczyna się ciekawie :) zobaczymy jak się rozwinie.
    Mogłabyś mnie informować o nowych rozdziałach? @pifpafbigboom

    OdpowiedzUsuń
  5. Jej, zapowiada się naprawdę ciekawie ! :) Jeżeli mam być szczera, to nigdy nie byłam wielką fanką opowiadań, w których mój idol pije, pali czy też ćpa, ale coś czuję, że do 'Your Eyes Are Frozen' będę potrafiła się przekonać... I to dość szybko ! x
    Niektórzy mogą odebrać ten start jako to, że Larry jest ze sobą tylko i wyłącznie ze względu na prochy, ale według mnie od razu dało się wyczuć, że Lou i Hazza nie są ze sobą tylko ze względu na jakieś pobudzające (bądź też nie) świństwa. Już po pierwszej linijce rozdziału widać, że ich związek nie będzie opierał się tylko na tym ;) .
    Chociaż video zwiastujące to fanfiction powiedziało nam bardzo wiele na temat wydarzeń, które będą miały swój czas później, to i tak czuję, że Louis nie zostawi tej sprawy w spokoju...
    Ulubiony fragment ! ♥ : 'Zacząłem do niego mówić. [...] Często jego uwielbienie mojego głosu wydawało mi się dość zabawne, ale w takich chwilach niezwykle przydatne.' - ohh, Tomlinson... Doskonale wiem, co czujesz w takich chwilach ; D
    Informuj mnie ! x
    @Gabryska__99

    OdpowiedzUsuń
  6. omfg suuuuper :) powiadamiaj mnie pls :) @hugmenooow

    OdpowiedzUsuń
  7. Bardzo fajnie piszesz! Niestety mam mały problem z zaakceptowaniem tego, że nie ma już 1D i Larrego. Pewnie dlatego, że nie jestem ani LS ani ES :) (tak samo trudno jest mi wyobrazić sobie Elounor) Ale piszesz fajnie ;D

    OdpowiedzUsuń
  8. Jsbpsbissbsusvhs jest tak tajemniczo! Nie wiadomo co dalej będzie i to jest genialne. Czekam już na następny rozdział. xx @hellomylarreh

    OdpowiedzUsuń
  9. na ogół nie czytam takich opowiadań o larrym ani Zarrym xD ale te mnie urzekło, kocham taki klimat w opowiadaniu. Kluby,narkotyki,bójki o jaaa,wszystko to co kocham <3 postarałaś się,bo rozdział wyszedł ci naprawdę świetny. Będę czytać,masz moje słowo :) możesz mnie informować o nowych rozdziałach?
    Tu @Motherfuuuckerr

    ldness-funfiction.blogspot.co.uk/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. http://coldness-funfiction.blogspot.co.uk/ *

      Usuń
  10. Iwo kocham Cie!! Niech świat o tym wie XD W szkole nie dam Ci chyba spokoju, przygotuj się.

    OdpowiedzUsuń
  11. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  12. OMG *O* brak mi słów tego właśnie szukam! Larry+ dobrze napisane opowiadanie= moge umrzeć szczęśliwa :D MEGA *U*

    OdpowiedzUsuń
  13. Next next i jeszcze raz NEXT ! :)))

    OdpowiedzUsuń
  14. Świetnie piszesz, czekam na kolejne rozdziały :D to jest cudowne *__*

    OdpowiedzUsuń
  15. "Szeptałem mu do ucha tekst piosenki Imagine Dragons obserwując jak jego spojrzenie powoli staje się przytomne." sialalala kocham Imagine Dragons xd
    Rozdział zajebisty, ale ty przecież nie mogłabyś napisać złego. Masz talent dobrze o tym wiem. Weny, Iv.
    Josha. xx

    OdpowiedzUsuń
  16. Zapowiada się super, naprawdę! :) Podoba mi się Twój styl pisarski :) Jutro postaram się dokończyć resztę :)
    @awwmytaylor

    OdpowiedzUsuń
  17. Bardzo podoba mi się twój styl pisania, masz duże predyspozycje. Pomysł także oryginalny i ciekawy. Życzę dalszych sukcesów w pisaniu. :) @awhmydreams

    OdpowiedzUsuń
  18. Wow! Super! Od dawna szukałam czegoś co mnie zaciekawi i wtedy Ty podesłałaś mi linka! Dziękuję!
    @Iam_Sociopath

    OdpowiedzUsuń
  19. Napeawde rewelacja! Troche sie gubiłam po drodze ale to chyba przez to że jestem troche zmęczona :/ ale świetnie piszesz ♡♥
    @lo_ve1D

    OdpowiedzUsuń